Darmo!
Ojciec kiedy żył jeszcze zawsze przypominał mi o jednej uniwersalnej prawdzie – Synu, pamiętaj, że w życiu nie ma nic za darmo.
Mądrość tego krótkiego zdania miała mi utkwić w pamięci i ja kiedyś miałem powtarzać to zdanie innym. Czas leci, życie mija i pokazuje, że za darmo można …wiele?
Za darmo można dostać w ryj – chociaż podobno też zawsze jest za coś. Tu krzywe spojrzenie tam zły moment i miejsce.
Za darmo można się wysrać... chociaż chwila! Nie wysrasz się za darmo! Trzeba wliczyć koszt wody w domu, papieru lub te 2zł za sracz publiczny.
Powiem Wam co można mieć za darmo – fotografa. Tak jest – fotografa można mieć za darmo i to takie popularne, że niektórzy w swojej darmowej bezczelności osiągnęli mistrzostwo.
Historia
Dawniej jeszcze przed era cyfrowej fotografii koszty były oczywiste. Filmy, papier, chemia no i oczywiście sprzęt. Aktualnie koszt zniża się do ciężko przepieprzonych złotówek wydanych na cyfrową puszkę
oraz najtańszy [na początek] obiektyw. Fotograf gotowy.
Czemu piszę akurat o tym? Otóż jest to akurat faktem, że mnóstwo osób spodziewa się po nas – fotografujących, że będziemy pracowali zupełnie za chuj. Osoby pozujące są przecież vipami takiego kalibru, że sam fakt fotografowania naszych gwiazdek wystrzeli nas na szczyty sławy.
Kto próbuje się załapać na darmowe foty?
Z doświadczenia wynika, ze darmowych fot potrzebują Ci, którzy fotografii BARDZO potrzebują. Potrzebują fotografii aby istnieć, prezentować się, zdobywać sponsorów i wielbicieli. Potrzebują tej fotografii jak sucha dupa wazeliny ale nijak ich nie “stać”.
Do tych co nie stać zaliczam:
ZESPOŁY MUZYCZNE
SZCZEGÓLNIE te z Trójmiasta. Jeśli nawet wytwórnia da na foty to kasa rozchodzi się po zespole i szukamy darmowego frajera. Jak wytwórnia nie da to biedaki nie są w stanie wykrzesać nic na sesję. NIC - albo robią je znajomi a jak znajomy fotograf nie zrobi to zrobi to jakiś fan, który tydzień temu kupił nikona d60 i ściągnął fotoszopa. No jak żyje to nie słyszałem by jakiś zespół [z mi znanych] naprawdę zapłacił za sesję-porządną sesję. Słyszałem, że ktoś tam dostał 100-200zł co jest śmiechem na sali. Gdzie miejsce na scenografie, wizaż, stylizację? – Stary… nacykaj jakichś fot a potem w fotoszopie zrobisz. Tak – to zagraj mi na grzebieniu.
MANAGERZY muzyczni, artystyczni i innej maści
Nigdy nie mają na nic. W zasadzie fotografowie z Trójmiasta powinni im utrzymać rodziny. Managerzy są tak chujowi, że nie są w stanie na fotografa uzbierać i koniec. Błagać o sesję potrafią jednak lepiej niż Rumuni przy Gdańskiej restauracji.
ARTYŚCI niemuzycznej maści
Też ni chuja nie stać ich na fotografie. Tu zrobi kolega, który kupił cyfrę albo kolejny wielbiciel czy wielbicielka. Stary – nie mogę ci zapłacić bo nie będę miał na materiały.
A ja mam mieć ;] Może po prostu zostanę mecenasem sztuki?
SPORTOWCY i DRUŻYNY SPORTOWE
No tu jak spodziewasz się zapłaty [nawet po oficjalnym zapytaniu] to jesteś cham i świnia. Oczekiwanie zapłaty za foty od drużyny sportowej to tak jak branie kasy od rodzonej matki za fakt istnienia.
Drużynę trzeba kochać i foty napierdalać a jak nie masz aparatu – daj siostrę.
MAŁE FIRMY
Małe chujowe firmy prowadzone przez biednych zawsze szefów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Za darmo to może nie ale foty z Vogue za 200zł , z wizażem, studiem i modelkami – tak.
Szefie – jak będziesz nosił wytatuowane moje nazwisko na czole to może pomyślę o sponsoringu. W innym przypadku – odetnij swoją pannę od karty kredytowej, sprzedaj drogie auto, zajebisty telewizor i przestań chodzić do burdeli a kasę uzbierasz.
RESTAURATORZY
Chętnie zorganizują Ci wystawę pod warunkiem, że zrobisz uloty na swój koszt, druki, ramki i zaprosisz znajomych aby wydali u nich kasę. Na koniec prace przejdą na rzecz restauratora – przecież Cię wypromował ;]
To tylko kilka przykładów ludzi, którzy naprawdę rzadko mają na to co jest w ich branży istotne. Ja niestety nie mogę powiedzieć panu w sklepie foto, że jak mi odda aparat za darmo to go za to wypromuję podpisując ów aparat jego nazwiskiem. Nie dostane telewizora w media markcie za zapewnienie, że dam foty ów telewizora do portfolio. Negatywów nie kupię za podpis pod zdjątkiem w gazecie.
Nie – mam zamknąć ryj i promować za własne pieniądze ludzi, którzy chcą za wszelką cenę być gwiazdami a po prostu ich na to nie stać.
Najlepszy tekst jaki słyszałem:
Wolał bym nie przeznaczać pieniędzy na fotografie bo mam inne wydatki. [po oficjalnym zapytaniu]
Wyobraźcie sobie tą samą sytuacje w sklepie z lodówkami. Wie pan co? Lodówka jest ok i chętnie ją wezmę ale wole nie przeznaczać na nią pieniędzy.
Fotografowie – weźcie się w garść! Jesteście ostatnią darmową grupą zawodową i jak się sami nie postawicie to cały czas będziecie kowalami darmowego sukcesu wątpliwych biznesmeno-artystów. Nie skarżcie się, że nie stać was na nowe body ani obiektyw, o którym marzycie. Nie ma marudzenia jeśli w waszym portfolio pojawiają się coraz to nowsze “darmowe” sesje.
Następnym razem jak ktoś przyjdzie i znów powie – przydały by się jakieś zdjęcia odpowiedzcie:
Przydał by mi się nowy sprzęt, mieszkanie i samochód – stawiasz?;]
[znacie jeszcze jakieś śmieszne przykłady “biedaków”, których “nie stać”?]




PeCeK said,
October 26, 2009 @ 17:32
Racja w 100%.
Ludzie mówia: “Stary przecież to tylko robienie zdjęć...” taa chuja…
Takiemu trzeba kupić szkło i wsadzić w dupe za niewiedze i głupote.
Amen;)
Macias said,
October 26, 2009 @ 17:48
Archie… moge ten tekst wkleic na bloga? Moze jakas akcja wieksza? ;D
Archie said,
October 26, 2009 @ 17:50
Możesz – tylko podpisz, że to ja. Lubię skupiać niechęć ;D
Beata said,
October 26, 2009 @ 17:55
Zapomniales wsponiec o tych wszystkich dziewczetach, ktore blagaja o zdjecia, zeby miec zajebiste foty na nk i moc wyrywac dobrych spobnsorow ktorzy beda im kupowac nowe ciuchy i kosmetyki;] Ale w sumie nie wiem, czy ten przyklad sie liczy, bo wiekszosc z Was, fotografow kaze sobie placic w naturze ;] Buhahahahah
Nazar said,
October 26, 2009 @ 18:08
Jak ja Cię lubię czytać – mówisz to, co większość myśli,
ale boi się do tego przyznać. Ja po prostu odmawiam
zleceń poniżej pewnej stawki godzinowej i już. Efekt
z tego taki, że przestałem robić foto i grafikę usługowo,
bo było “za drogo”, ale przynajmniej nie męczę się z myślami,
że zapieprzam za półdarmo. Trzeba trzymać poziom,
a nie się kłaniać dorobkiewiczom, że raczyli się odezwać – szacunek do siebie i swojej pracy trzeba mieć.
fotomichu said,
October 26, 2009 @ 18:30
Na początek zaznaczę, że wszystkie wymienione w poniższym tekscie nazwy zostały gruntownie zmienione, przy czym wszystkie wymienione kwoty pieniężne są faktyczne.
Działo się to 12-10 lat temu w Gańsku. Znana firma Olvitz potrzebowała zdjęć reklamowych. Przejrzawszy portfolia, uznano, że spośród rodzimych fotografow zdecydowanie najlepiej do tego zlecenia pasuje prężny i młody fotograf Mariusz Pierwszy. Pan Mariusz zaproponował cenę 1500zł za zdjęcie. Zaznaczę, że była to rzeczywiście cena godna dobrego rzemieślnika pracującego nowym aparatem Sinar.
Zleceniodawca zaakceptował cenę i powstało 12 bardzo udanych zdjęć. Za jakiś czas, znowu firma potrzebowała nowych zdjęć. Pan Mariusz już zacierał ręce.
Ale pojawił się inny prężny i młody fotograf z równie dobrym portfoliem. A zwał się Mariusz Drugi. Drugi zaproponował cenę 750 zł za zdjęcie. Zaznaczę tylko, ze mimo wszystko była to również bardzo godna i nobilitująca stawka.
Powstało ok10 zdjęć na światowym poziomie.
Nie wiem jak nazywał się następny fotograf, który pojawił się przy następnym zapotrzebowaniu firmy na zdjęcia, ale wiem, że przedstawiciel firmy od razu zaproponował mu wprost, że jeśli zrobi zdjęcia za połowę kwoty, którą proponuje Pan Mariusz Drugi, to będzie miał to zlecenie…dla jakże prestiżowej firmy.
Zleceniodawca, jak bystry szympans szybko nauczył się, że nie ma najmniejszego problemu ze zbiciem ceny o 50%. W ten sposób wraz z każdym zapotrzebowaniem na zdjęcia ich cena (wartość) spadała w postępie geometrycznym, aż ustabilizowała się na poziomie ok 100zł (nie było jeszcze cyfrówek, hehe)
Firma rozwijając się znalazła zachodniego inwestora. Amerykańscy managerowie szybko zburzyli błogie zadowolenie Polskich partnerów:
-”Co to za chujowe zdjęcia!!?”
-”no bo takich mamy fotografów…”
-”bo to sie agencjom reklamowym zleca takie rzeczy…!
Nowa sesja została zlecona warszawskiej agencji reklamowej, powiedzmy “Ucho”.Tak się składa, że dosłownie miesiąc wcześniej rozpoczął w niej pracę mój jako fotograf i grafik zarazem mój kolega z Gańska.
Trzeba było zrobić 4 zdjęcia. Agencja zrobiła kalkulację.:
Honorarium fotografa(sinar, broncolor, rodenstock): 3000zł za zdjęcie,
Honorarium stylisty żywności (z Włoch): 6000zł za sesję
Materiały fotograficzne i proces 2000zł
Rekwizyty, mock upy, i artykuły spożywcze 2000zł
Producent 3000zł
Prowizja agencji 20%.
Amerykanie powiedzieli OK.
Kolega pamięta, że “dość sporo się przy tych zdjęciach napracowali: jakieś 3 dni” Nie pamięta tylko, kto był tym włoskim stylistą.
Spośród 4 zdjęć trzy ukazały się na tylnej stronie opakowania w formacie znaczka pocztowego.
Od tego czasu, nie chcąc uchodzić za kurwę, nie noszę aparatu na szyi.
fritzek said,
October 26, 2009 @ 18:37
Pamiętam taką dyskusję z klientem. Jak powiedziałam, że zdjęcia będą kosztowały tyle i tyle. Ów osobnik mi powiedział na to, że jego brat czy szwagier też ma aparat i “napstryka” za free. I z tego “pstrykania” (vel cyfrowa sraczka) mamy dno wizualne.
KonopTM said,
October 26, 2009 @ 18:43
Heh – mamy takiego jednego wspólnego znajomego “biedaka” ;]
Masakra do potęgi ….
Od 5 tygodni nie mamy ciepłej wody, bo biedaka nie stać na przepływowy podgrzewacz wody za 150 zł ..... bo wiesz …. kryzys nie ….
KonopTM said,
October 26, 2009 @ 18:49
.... ale na dwutygodniowy wypad z rodzinką kaskę ma …. Biedak pełną gębą ;]
musek said,
October 26, 2009 @ 18:55
popieram i wkleję do siebie na bloga:)
Marcin "Troyan" Bogusz said,
October 26, 2009 @ 19:54
Tekst w swojej prostocie genialny
Zapodałem na anszym forum ku edukacji nowicjuszy
Pozdro.
JKvdZ said,
October 26, 2009 @ 20:42
Ja tez chcialbym zapchac ten tekst na bloga – masz cos na przeciw?
Kulski said,
October 26, 2009 @ 21:11
pozwoliłem sobie Archie zrobić odnośnik do tego wpisu z takim to podpisem” ! “SESJA ZA DARMO U DOBREGO FOTOGRAFA” już parę osób się zgarbiło… a jak by się jakiś idiota odezwał to przepraszam
Moosiatko said,
October 26, 2009 @ 21:29
często ścieram się z sytuacjami gdzie ludzie usłyszawszy i tak zaniżoną cenę za usługę robią oczy i twierdzą, że to za wiele. na szczęście uświadomiłam sobie ile naprawdę warta zaczyna być moja praca i komu warto czas poświęcać. zalinkowałam Cię u mnie. niech i inni se poczytają. a co! (;
Beata said,
October 26, 2009 @ 21:38
If you are good at something never do it for free
Archie said,
October 26, 2009 @ 21:39
Prosto i na temat: kto tylko chce moze wrzucac czy linkowac tekst. Podawajcie linki gdzie i wio.
q said,
October 26, 2009 @ 22:12
ło błoze, wolny rynek!
(ale związki zawodowe precz!)
Michał said,
October 26, 2009 @ 22:35
http://pokazywarka.pl/k148cr/
wkleję dla leniwych
Na wstępie powiem że nigdy nie byłem na emigracji i moje poniższe wnioski nie wynikają z tego że kiedykolwiek myłem gary w Lądku Zdrój za dużo więcej niż niejeden mgr. u nas…
Poniższa opinia wynika z frustracji rynku pracy po około 3 miesiącach poszukiwania pracy.
Dział ” Praca > programiści / informatyka / internet” na gumtree to totalna żenada, żal i rozpacz. Ponad połowa ogłoszeń z uporem maniaka postowanych w sub-dziale “Oferowane” dają ludzie którzy sami szukają pracy lub zleceń. Czemu tak się dzieje ? Mają nas$&@rane w głowach, są upośledzeni ? Nie wiem, może myslą że jak zaśmiecą portal to szybciej znajdą pracę... otóż nie, nie znajdziecie dzięki temu pracy, zleceń itp. a tylko i wyłącznie zdenerwujecie innych szukających pracy. Pozostałe 50% można podzielić na jebany telemarketing, szukanie naiwnych na darmowe staże, praktyki tudzież inne nauki “jak Polak może wy#$&%@&jebać Polaka”. Pozostaje kilka procent ogłoszeń z wyglądu wartościowych.. no cóż, po odpowiedzi na nie okazuje się że to tylko kamuflaż.. np.
Starszy programista (staż conajmniej 5 lat) znajomość wszelkich języków niższego rzędu, tak żeby zrobić na poczekaniu naszą-klasę – wysyłam… i co ? w odpowiedzi pełen etat, oczywiście na zlecenie, za ca.1200 netto… LOL
Php, sql, grafika wektorowa i rastrowa, SEO, SEM, taniec i szydełkowanie,.. do tego pełna kreatywność która w jednym z większych sklepów foto w Krakowie ma spowodować znaczące zwiększenie sprzedaży.. wysyłam… i co ? Jajco 8,5zł/h + pracujące soboty
Php, obiektowo, strukturalnie, na różowo i z zamkniętymi oczami.. Duża agncja niemiecka – praca zdalna,.. Jakiś helmut (oczywiście pochodzenia polskiego) będzie monitorował twoje kodowanie co najmniej 8h dziennie, programem logującym Twoje ruchy na kompie. Okazuje się że agencja jest naprawdę duża… wysyłam. I co ? 1400… ku#%$$rde myśle, no na początek jak za przywiązanie do kompa to troche mało ale myśle że dam radę za te 1400Euro… Helmut szybko wyprowadza mnie z błędu – to było w złotówkach
Oczywiście umowa zlecenie…
Etat za umiejętności SEO. Wysyłam, jade: kolo proponuje kilkadziesiąt złotych za udane wskoczenie na pierwszą trójkę do googla na zadane frazy.. oczywiście etatu nie ma, umowy także.
Strony na Joomli, trza trzaskać je na potęge bo agencja wywodzi się z grubej ryby pochodzącej z jednego portali-matek polskiego internetu. Kolo wciska wielkim firmom Joomle, byle szybko i w miarę okey… mysle, może być. Jade, dostaje grafikę. Mam w kilka godzin postawić na tym dżumlę, zvalidować, dodać mody, niektóre napisać bo ich nie obchodzi że takich nie ma, a niektóre jak są i są płatne to mam se sam kupić
– kolo proponuje 300zł brutto – mam mu f,v za to wystawić
Czy ja jestem zbyt dumny, mam przerost formy nad treścią ? Nie i zaraz Wam powiem dlaczego…
Poszedłem do Biedronki z czystej ciekawości dowiedzieć sie ile tam płacą... i co się okazuje: Pełen etat, praca 2/2, 1600 zł netto..
powiecie, to idź do Biedrony…
A ja powiem że żal i żenada pracować za śmieszne grosze i nabijać kabze jakiegoś cwaniaka, wielkiego CEO agencji interaktywnej czy cóś, posiadając wyższe kierunkowe wykształcenie z uczelni państwowej, kilkuletnią praktykę i głęboką wiedzę, niż wykładać towary w markecie…
Sami pomyślcie: programista (phi!:D) za 1200 czy półki w biedronie za 1600… ?
PS. Pracodawcy, opamiętajcie się
sailor said,
October 26, 2009 @ 22:46
Piotrze … przepiekne.. wydrukowac i w ramki oprawic
niestety qrfa prawdziwe…
pozdrawiam serdecznie
Magda said,
October 26, 2009 @ 23:01
Dodałabym jeszcze ludzi “będących od 25 lat w fachu”, jak i firm, które “dopiero startują”
Bo są biedne zanim się rozkręcą i nie stać ich na promocje…po czym wykupują reklamy z twoimi fotkami w najdroższych kwartalnikach branżowych na 5 stron…
Jacek said,
October 26, 2009 @ 23:04
Bardzo szczery i prawdziwy tekst. Zlinkowałem u mnie na blogu. Piotrek gratuluję artykułu i pozdrawiam
lapa said,
October 26, 2009 @ 23:30
Takie czasy nastały, prawie każdy ma aparat i wie dokładnie jak go obsługiwać, bo się nauczył na cyfrze nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Wiedzą o tym również osoby, które potrzebują zdjęć i z tego korzystają starając się zdobyć je jak najmniejszym kosztem, co przynosi zmienne korzyści, ale a nuż się uda.
Każda nowa technologia przynosi straty w ludziach, pieniądze uciekają w inne miejsca…
amator said,
October 26, 2009 @ 23:36
Takie czasy nastały, prawie każdy ma aparat i wie dokładnie jak go obsługiwać, bo się nauczył na cyfrze nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Wiedzą o tym również osoby, które potrzebują zdjęć i z tego korzystają starając się zdobyć je jak najmniejszym kosztem, co przynosi zmienne korzyści, ale a nuż się uda.
Każda nowa technologia przynosi straty w ludziach, pieniądze uciekają w inne miejsca…
ania1410 said,
October 26, 2009 @ 23:37
ostatnio na pewnym forum slubnym modne zrobilo sie sprzedawanie siebie samego – ogloszeni grzmia – “fotograf slubny za darmo”, “darmowa sesja slubna”, “zdjecia slubne, ciazowe, polecam, dla 5 pierwszych osob darmowa sesja” – wiec ja sie nie dziwie, ze ludzie nie chca placic, a kiedy uslysza stawke to odpowiadaja – ojej, az tyle? za zdjecia? naprawde?
mike said,
October 26, 2009 @ 23:43
Info o tym wpisie rozchodzi sie bardzo szybko
Popieram!
marszu said,
October 26, 2009 @ 23:57
Jeszce na własny koszt dojechać – bo przeca samochód fotografa to na powietrze jeździ
Michał Diesel said,
October 27, 2009 @ 0:00
Gratuluje wypowiedzi! Zgadzam się w 100%! Też miałem pełno przypadków gdzie ludzie chcieli zrobić zdjęcia TFP… Z tym że ja odpowiadam wprost “xxx zł.” Pozdrawiam!
Joanna 'frota' Kurkowska said,
October 27, 2009 @ 1:26
jeszcze mozna dodac:
– wszelakie agencje organizujace imprezy/koncerty (kumpel se kupil luszczane to beda foty za darmo) – wszelakie “imprezowe portale” – bo “na tym co sie lubi niekoniecznie trzeba zarabiac a robienie fot to fun”.
a i fajny bajer: agencje ktore daja Ci akredytwacje foto np. na koncert i przywlaszczaja sobie prawa do fot z danego eventu. Po co mamy placic jak nam sie nalezy?
Joanna 'frota' Kurkowska said,
October 27, 2009 @ 1:28
Z drugiej strony, mnie już nic nie zdziwi, jak reklamujący się prosi zakładający firmy foto nie potrafią obsłużyć M w aparacie..
kaunau said,
October 27, 2009 @ 2:49
Poezja czysta i wykurwista:)
Maciej Boryna said,
October 27, 2009 @ 3:21
fotomichu
October 26, 2009 @ 18:30
Historia wręcz typowa na polskim rynku. Zresztą cały temat trafny. Dlatego następnym razem jak ktoś z was będzie miał pretensje do jakiegoś Marcina Tyszki czy kogoś podobnego że się lansuje czy robi szum w około siebie, zastanówcie się dlaczego tak właśnie robi. Lans, nazwisko i odpowiednia otoczka to najlepsza metoda na podbijanie ceny za zdjęcia. Przeciętny klient nie znalazł by Helmuta Newtona w paczce makaronu ale słyszy że ten czy tamten jest gwiazdą i mu do głowy nie przyjdzie żeby mało zapłacić...mimo że osobiście bardziej mu się podoba żelciografia niż vogue. No i trzeba mieć takie folio żeby nie było rozmowy na temat tego że kolega z „cyfrówką” to zrobi taniej. A niestety większość „profesjonalistów” to właśnie tacy koledzy.
Razz said,
October 27, 2009 @ 8:05
@michal (programista)
Stary nie szukaj na gumtree… tam sie sam syf oglasza – powazne firmy korzystaja z platnych (i nietanich dla syfiarzy) portali jak pracuj.pl, gazetapraca.pl itp..
jakby ktos mi takie kwoty zaproponowal to parsknalbym smiechem mu w twarz, za taka pensje to ja ledwo pokoj wynajme, a gdzie reszta…
p.s. lekarz specjalista – 100 zl /15 min, prawnik i 500 pln /h “hydraulik” stowka za pierdniecie, programista 20 zl /h -> uuuu nieeee za drogo, nie nie (w polsce pod tym wzgledem ludzie maja nagrzane w glowach, na szczescie nie wszyscy)
adrian said,
October 27, 2009 @ 8:19
Mnie rozpierdalają różnej maści konkursy foto. Od tych, które odbywają się w firmach (u mnie co jakiś czas się pojawiają i co jakiś czas, konsekwentnie mam je w dupie), w których prace przechodzą na rzecz organizatora konkursu i mogą być powielane pierdylion razy na wszystkich możliwych formatach…
fullframe said,
October 27, 2009 @ 8:29
dobre, na FB linkę podczepię
lulu said,
October 27, 2009 @ 8:53
W temacie jak najbardziej:
http://forum.gazeta.pl/forum/w,455,97660070,97660070,Fotograf_slubny_ZA_DARMO_.html
Fotograf ślubny ZA DARMO
Autor: alexvolf 09.07.09, 19:25
Dodaj do ulubionych Skasujcie
Odpowiedz
Komuś ze znajomych zbliża się data ślubu?
Potrzebny fotograf?
Co powiesz na zdjęcia za darmo?
Chętnie podejmę się wykonania artystycznego reportażu ślubnego lub
fotografii ślubnej wraz z sesją plenerową, również jako 2 niezależny
fotograf. Nie pobieram opłat ! Robię to bo zależy mi na budowie
swojego portfolio i zdobycia większego doświadczenia w tej
dziedzinie. Gwarantuję świeże i oryginalne pomysły. Współpracuję
także z grafikiem, który wybrane zdjęcia poddaje profesjonlanej
delikatnej obróbce.Do dyspozycji jest także wizażystka (pomocna przy
sesji plenerowej).Wszystko to ZA DARMO !
Do kogo kieruję swoją ofertę?
– Pary poszukujące fotografa ślubnego. – Pary, które z różnych przyczyn, w tym finansowych, zdecydowały się
tylko
na filmowanie uroczystości. – Pary, które chciałyby mieć drugiego fotografa (daje to możliwość
ciekawego pokazania uroczystości z dwóch perspektyw i zapewnia nie
przegapienie żadnego ważnego wydarzenia)
Co oferuję?
– pełne zaangażowanie z mojej strony i troskę o jak najlepsze
uwiecznienie uroczystości (przypominam że buduje portfolio więc
zapału do poszukiwania wyjątkowych kadrów na pewno mi nie
zabraknie
A z materialnych rzeczy: – oczywiscie piękne chwile uwiecznione na zdjęciach
To od wyobraźni fotografa zaczyna się robić zdjęcie. A sprzęt ma
tylko pomóc…
Dla zainteresowanych podaje czym dysponuje:
– lustrzanka cyfrowa Nikon D80
– lustrzanka analogowa Nikon F90X
– obiektyw 24–124 mm, f/3.3–22
– obiektyw 52 mm, f/ 1.8–22
– lampa błyskowa SB28 SpeedLight
– plus podstawowe filtry
Telefon do mnie: 693773103
Whitesmoke said,
October 27, 2009 @ 9:05
Bo teraz to się zdjęcia w szopie robi! Kiedyś robiliśmy packshoty. Dużo tego było i za niezłe stawki. Potem artystyczni w agencjach reklamowych pokupowali cyfrówki i maleńkie stoły bezcieniowe, stawiają toto na oknie w biurze i naciskają. A zdjęcia na tym co wyjdzie malują graficy
Takie czasy.. Nie mówiąc o tym, że za jedynkę w dzienniku kiedyś płacili 1500PLN a teraz ledwie 450PLN. A za główkę 5-18PLN! Co się porobiło.. I komu się chce za tyle pracować?! Po prostu róbmy swoje
lukaszu said,
October 27, 2009 @ 9:19
miałem kiedyś takiego zleceniodawcę, który to na początku płacił przyzwoicie, ale później zaczął chamsko zaniżać stawki tłumacząc się, że sam robi po kosztach, a na koniec zażyczył sobie kilka sesji wyjazdowych za ewentualny zwrot kosztów dojazdu, bo (UWAGA
) wielu jego znajomych ma teraz aparaty i zrobiłoby mu te zdjęcia za free, ale wolałby moje za free bo mu się bardziej podobają..
pytam się więc ku… jakim to trzeba być chamem aby starać się tak ludzi w du.. rżnąć i myśleć, że będą im jeszcze za to wdzięczni?!
nnx said,
October 27, 2009 @ 9:23
w samo sedno !
Michał said,
October 27, 2009 @ 9:39
Za to ci płacili porządne stawki
)
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?&id_news=35363&strona=1#opinie
Adam Orzechowski said,
October 27, 2009 @ 11:14
Dobry artykuł i bardzo smutny, ewidentny obraz jak polska fotografia jest na niskim poziomie oraz mentalnosc na rynku, ktory notabene nie istnieje…
NIc tylko z kraju wyjezdzac inaczej posrac sie mozna za te stawki albo po prostu pracowac na siebie….
Swoja droga, ja mam zawsze argument i pytanie do wszystkich przyjacielskich ofert pracy za darmo – czy Pan/Pani/Firma chce wynajac mnie, moj aparat ze szklami wartosci X0 000zl + swiatla za X0 000 zl + moj samochod + moj czas za kwote X0 - X00zl?
Ponadto, kazdy moze zrobic prawdo jazdy i kupic malucha, ale nie kazdy potrafi po roku, dwoch praktyki smigac nim na rajdzie, to zajmuje 5-8 lat, proste…
Mimochodem wspomne, ze wiekszosc fotografujacych w Polsce tak naprawde nigdy nie mialo do czynienia z prawdziwa branza fotograficzna, sa to ludzie ktorzy swoja pasje chca obrocic w zarabianie na chleb. Na zachodzie zanim staniesz sie mistrzem musisz byc parobkiem… System asystentury w Polsce nie istnieje praktycznie bo i gdzie, nic tylko uciekac moi drodzy na zachod i zdobywac szlify u najlepszych, polecam, chwale sobie, otwiera to oczy…
Adam
ania said,
October 27, 2009 @ 11:28
kogo wiecznie nie stać/ a wlaścwie komu się “należy”? Modelkom! Im się wydaje,ze jak staną przed obiektywem i ładnie się usmiechna to już wielece “pozuja”
botul said,
October 27, 2009 @ 11:39
Mocne i życiowe – jak zawsze.
Chociaż ja nie powiem – na razie wszystkie “sesje” były u mnie TFP, ale pewnie to ukrócę. Manna z nieba nie leci, a sprzęt kosztuje krocie.
Jakiś spory czas temu znajoma prosiła mnie o zdjęcia na ślubie, wykręciłem się brakiem doświadczenia (szczerze – naprawdę bałem się, że skopię sprawę) i nie przyjąłem “zlecenia”. Mowy o kasie nie było, ale chodziło raczej o symboliczna kwotę lub free – ten temat też mnie zniechęcił. Ostatnio spotkałem ja przypadkiem i co sie okazało – fotki robiła im jakaś dziewczyna która kupiła sobie lustrzankę i “buduje portfolio”.
Niestety to chyba będzie największa konkurencja dla Was jako fotografów ślubnych.
Janusz Miękina said,
October 27, 2009 @ 11:41
Oj, Piotrze. Tak widocznie jest w każdej branży artystycznej. Ja ostatnio często słyszę, że menago/właściciel knajpy chce zrobić u siebie granie na żywo, I mimo że czasami sam proponuję stawkę wręcz głodową to jeszcze słyszę, że spoko ale najpierw musimy kilka razy zagrać za darmo żeby impreza się rozkręciła. Wyobraź sobie że po zrobionym weselu para mówi, że spoko zapłacą ale dopiero jak babcia Wiesia umrze z radości na widok ślubnej foty ukochanej wnuczki
Żenada. Ludzie nie szanują pracy artystycznej, dla nich widocznie jesteśmy obibokami i leniami którym wszystko przychodzi łatwo. “Fotograf cyknie parę fotek cyfrówką i chce już za to kase a sie nie narobił” a “muzyk pogra godzinke i myśli że mu się coś należy”
Oni poprostu nie maja mózgów – nie wpadną na to że artysta musiał całe lata bardzo ciężko harować na to, żeby móc robić zdjęcia, malować obrazy, pisać wiersze lub wykonywać muzykę. Myślę że to już raczej się nie zmieni, zawsze znajdzie się banda ciężko pracujących np. stoczniowców którym należy się kasa od wszystkich. A wy, śmieszni fotografowie, muzycy, malarze i tym podobne obiboki weźcie się wreszcie za jakąś uczciwą pracę!! Np. w hucie szkła.
dareq said,
October 27, 2009 @ 13:13
Wszystko pięknie tutaj piszecie i podajecie mnóstwo przykładów pasożytnictwa ze strony muzyków itp. Ja osobiście udzielam się w zespole muzycznym i np dość często jesteśmy proszeni o udostępnienie naszych autorskich utworów do np powstającej właśnie strony www pewnego młodego i obiecującego fotografa – w zamian za to mamy obiecaną od niego darmową sesję. Pewnie w wielu przypadkach jest tak że ceny za Wasze usługi są śmiesznie niskie ale sam znam takich artystów fotografii którzy potrafią czasem obniżyć cenę mając na względzie “realną promocję siebie” (w internecie, na banerach, w wysyłanym mailingu z wykorzystaniem zdjęć). sposobów jest mnóstwo, chcąc niechcąc uczestniczycie w biznesie i samo pokrzykiwanie żeby podnosić ceny i nie robić niczego za friko do niczego Was nie doprowadzi – jest mnóstwo ludzi otwartych na rozmowy i chętnych do współpracy na różnych zasadach. Jako podsumowanie powiem tak: “Kto z Was nigdy niczego od nikogo nie dostał za darmo niech pierwszy rzuci kamieniem…”
Archie said,
October 27, 2009 @ 14:02
Sledar – promocje siebie mozna zrobic fotografujac nie wiem – u2 a nie jakis lokalny zespolik. Nie ma czegos takiego jak realna promocja siebie za pomoca nierealnego zespolu czy artysty;]
atta said,
October 27, 2009 @ 14:46
popieram pelna geba i puszczam dalej w swiat.
kasia said,
October 27, 2009 @ 16:42
Pani która posiada ogromną stajnie pod Warszawą, wraz z motelem i rozległymi ziemiami, stwierdziłą, ze nie stac ją na sesję foto za 2000zł. natomiast mogę u niej zrobic wystawę, jeśli zaproszę media, zrobię wydruki prac, przygotuję medialne nagłośnienie… szkoda słów.
sama prawda w Twoim artykule:(((
Jacek said,
October 27, 2009 @ 18:01
Ha, ha, ha… Odezwal sie kwiat fotograficznego proletariatu
Panowie (i Panie), opisywany tu fenomen nosi nazwe “wolny rynek”! Stocznie upadly, bo gdzie indziej podobne statki robiono duzo taniej i widocznie zamawiajacy mieli gdzies “artyzm” polskich stoczniowcow, a braki jakosciowe rekompensowala duzo nizsza cena.
Jesli pan X chce miec zdjecia, a do wyboru ma poczatkujacego amatora za 200zl i zaawansowanego amatora za 2000zl, to zakladajac, ze pan X jest fotograficznym laikiem i ocenia po prostu to co widzi (bo przeciez w dupie ma sprzet, jakim to zostalo zrobione), to obiektywnie patrzac on chce zobaczyc zdjecia dziesiec razy lepsze. Czy to tak trudno zrozumiec?
Czy nie dociera do Was oczywista mysl, ze jakosciowa roznica miedzy amatorami po dwie stowy, a Wami, Artystami po dwa kola, jest po prostu czesto niezauwazalna?
Sylwia Kruszyńska said,
October 27, 2009 @ 18:18
No sporo w tym…frustracji? Ale i racji
Klakierem nie będę ale scenariusz takowy znam i punkt widzenia podzielam.
Pzdr
Ag said,
October 27, 2009 @ 19:19
Mądrze napisane. Ale cóż taka polska mentalność. Najbardziej liczy się zaoszczędzenie kasy. Bo przecież robienie zdjęć to nie praca. W ogóle zdjęcia powinniśmy robić za darmo to może ktoś nas poleci swoim znajomym, którym też powinniśmy zrobić zdjęcia za darmo. Bądź za bardzo marą kasę. Ale wpływ na zaniżanie stawek ma też wysyp “fachowców” którzy kupili lustro i myślą, że to wystarczy. Np. zdjęcia na koncertach za wejściówki. Cóż na poprawę chyba nie ma co liczyć. Mentalności narodu się nie zmieni.
Naprawdę świetny tekst. Też zalinkuję. Niech niesie się w świat.
tinyurl said,
October 27, 2009 @ 20:19
e, takie kwilenie. Jak fotograf jest naprawdę dobry i ma renomę, to w życiu nie napisze tak płaczliwego artykułu. Dziś każdy ma cyfrówkę, a są tacy, co mają pojęcie jak ją obsługiwać i potrafią coś z nią zrobić. To, że ktoś jest po szkole fotograficznej, ma drogi aparacik i uważa się za kogoś, kto powinien dostać dużo siana za sesję, jest najzwyczajniej naiwny. Konkurencja i amatorzy was zjadają, a gawiedzi najwidoczniej to odpowiada. Bo szaraczek nie zauważy małego szczegółu w kadrowaniu czy oświetleniu, ale ujmie go za to cena takiej sesji. Jesteście ofiarami własnego “geniuszu”
colacoca said,
October 27, 2009 @ 21:05
A wiecie jak było ponad ćwierć wieku temu w branży foto?
Fotograf (taki “normalny” z zakładem): – jego pracownik/żona biegała na imprezy szkolne typu rozdanie świadectw, a potem siedzenie w ciemni nad kwasami z milionem odbitek. – albo dziesiętki dziennie paszportówek, legitymacyjnych i do dowodów (jak dobry punkt) i ślęczenie na każdym negatywem z ołówkiem robiąc za szopę od retuszu.
Niewielu z nich mogło być retuszerami bo oczy “w makro” nie te po chemii i ciemni…
A ponieważ nie opłacało się zatrudniać człowieka tylko do tego – byli specjaliści w tzw “drugim obiegu”, do których się taryfami wysyłało negatywy i na drugi dzień odbierało prace już wyretuszowane, bez dziur na czole, zbędnych włosów, piegów itd….
Takich fachowców na mieście było niewielu i przez dłuuugi czas było to jak na “chałupnictwo” – całkiem dochodowe zajęcie.
Ci ludzie – jak się domyślacie – przestali być potrzebni po rozruszaniu automatów foto, kombajnów w labach, a potem i cyfry. Wyginęli jak mamuty, pomimo, że bez talentu ich rąk i oczu “pozostawionych” na podświetlarce nikt nie dostałby dowodu. A w swoim czasie przez ich ręce przechodziły dziesiątki tysięcy ludzkich twarzy na negatywach.
Archie said,
October 27, 2009 @ 21:35
Jacon: wolny rynek to usluga tansza lub drozsza – ale platna. W momencie kiedy bedziesz szukal mechanika do auta aby zrobil Ci naprawe za free bo sie u Ciebie wypromuje bedzie w koncu porownaniem do tej sytuacji. Tak czy inaczej ciesze sie, ze czytasz mimo deklaracji odwrotnych ;]
Jacek said,
October 27, 2009 @ 22:09
A zagladam czasem
I jak widze, ze sie rozpisales, to az zal nie dorzucic, w ramach polaryzacji (fotograficzne slowo!) pogladow, swoich dwoch groszy
Kamila said,
October 28, 2009 @ 10:45
PIATKA Piotr
Arek said,
October 28, 2009 @ 10:49
Jeśli nie będziemy szanować się sami nie oczekujmy szacunku od innych…
Poszło w świat dalej
Kamila said,
October 28, 2009 @ 12:04
Problem jest w braku swiadomosci u dzieciaczkow co ich rodzice utrzymuja. Robia sobie zdjecia za darmo, bo im rachunkow nie przysyla energa, a w bankach nie maja kredytow. I fakt jest – amatorstwo wlasnie tak wyglada. PSTRYKANIE.
To samo robi moje towarzystwo wizazystek – pomaluje ci za portfolio. Kto normlany kupuje kosmetyki za kilkaset zlotych, pedzle za 500 zl komplet i nie wlicza tego w koszty? Kto normlany placic przed 2 lata 400 zl za miesiac szkoly, a potem BOI sie powiedziec, ze chce 100 czy 150 zl za makijaz? Nie wiem jak to nazwac inaczej niz GLUPOTA.
Gdyby branaz naprawde PRACUJACA, czyli wykonujaca ten i tylko ten zawod zmobilizowala sie i ustalila tzw minimalne taryfy (tak jak sa przewidziane stawki dla np. adwokatow), to kazdy zaczynalby cenic to co sie robi. Zdjecia, to nie PSTRYKANIE i zdjecia to nie fotki.
A jak nie widzisz roznicy, to bierz za darmo gowno i tyle.
ABW said,
October 28, 2009 @ 12:29
Żaden mechanik nie musi pracować za free bo pracę dobrego mechanika można w bardzo prosty sposób odróżnić od pracy partacza.
W przypadku zdjęć jest inaczej. Dla przeciętnego odbiorcy zdjęcie wykonane dobrą małpą nie różni się od zdjęcia z D3. Dlatego każdy może kupić średniej klasy aparat i trzaskać zdjęcia znacznie tańsze od wszystkich onanistów sprzętowych latających z dziesięcioma obiektywami po 5 tys. za sztukę.
To wolny rynek i z chwilą pojawienia się aparatu cyfrowego każdy kto miał w szkole podstawy ekonomii mógł przewidzieć taką sytuację.
Podobnie jest w branży IT. Dzięki open-source i dostępności Internetu każdy potrafi pisać w php, instalować linuxa a nawet konfigurować routing. Zrobi to o wiele taniej niż fachowiec który pracuje na technologiach np. Microsoftu, musi kupować wiele licencji i zapewnić supportowany (a więc drogi) sprzęt. Znam przypadki w których postawienie serwera dla małej firmy było robione za niewielką opłatą lub ZA DARMO na zasadzie przysługi znajomemu. Certyfikowany zawodowiec dowolnego komercyjnego systemu wziąłby za samą pracę 5 tysięcy, nie wspominając o kolejnych 20 na sprzęt. Niestety tacy spece już wyginęli i w małych firmach królują DARMOWE produkty. Zawodowcy pracują zaś w korporacjach przy dużych środowiskach za dużą kasę lub mają własne firmy które zapewne opierają się na darmowych technologiach. I kółko się zamyka…
Należy przyjąć za pewnik, że zapotrzebowanie na usługi fotograficzne ulegnie dalszej degradacji. Utrzymają się osoby które potrafią konkurować ceną, obniżając (niestety!) jakość. Jest to już dawno zauważalne w fotografii ślubnej. Poziom spada drastycznie, a to co widać często na trójmiejskich blogach u osób robiących zdjęcia ślubne budzi często zgrozę!
Ci którzy czują fotografię i umieją robić zdjęcia dowolnym aparatem (ukłon w stronę autora tego bloga) na pewno poradzą sobie w trudnej sytuacji rynkowej. Wydaje mi się jednak, że receptą na to jest współpraca z większymi podmiotami na rynku które docenią wieloletnie doświadczenie fachowca, a nie działanie na własną rękę ramię w ramię z amatorami. Kolejną istotną kwestią jest specjalizacja oraz koncentracja talentu na jakimś wybranym obszarze czy projekcie. Nie ma sensu rozdrabniać się, a lepiej wymyśleć coś oryginalnego i regularnie rozwijać własny pomysł. Wcześniej czy później przy odrobinie szczęścia może to zaprocentować konkretną współpracą.
MiC said,
October 28, 2009 @ 12:46
Rozmawiając ostatnio z pewną osobą, usłyszałem, że “w Polsce za opłacenie fotografa ślubnego trzeba zapłacić aż 700 zł”. Ja się tylko uśmiechnąłem i dodałem, że niewiele mniej wynoszą mnie koszty atramentu i papieru. Człowiek ten tego nie zrozumiał. Taki pogląd prawdopodobnie ma większość. 700 zł to jest bardzo dużo, a optymalnie to tak z 500 zł. No bo przecież jedziesz, pstrykasz, zrzucasz na dysk i już gotowe. Ludzie dużo łatwiej wydają dużo większe pieniądze na dekoracje, wynajęcie samochodu (no bo trzeba się przecież w czymś pokazać), już nie mówiąc o sukni ślubnej, zespole etc. Wybór fotografa prawdopodobnie zostaje na sam koniec. Zapominając przy tym, że to właśnie zdjęcia będą przywoływały wspomnienia, że to przy albumie będzie można usiąść za lat powiedzmy 20 i powspominać. Ważne zatem, by trzymać od samego początku swój poziom i nie dać się, a głupców ignorować.
Każdy z nas dobrze też wie, że na fotografie spoczywa ogromna odpowiedzialność, każdy z nas chce jak najlepiej wykonać swoją pracę. Zrobienie zdjęć to zaledwie fragment całego procesu, przygotowanie ich, ewentualnie zrobienie wydruków, pudełek, okładek, albumów. O tym trzeba właśnie mówić potencjalnemu klientowi.
No a jeśli klient nie widzi różnicy, to faktycznie, po co ma przepłacać.
matipl said,
October 28, 2009 @ 12:59
Widzę, że i branżę foto dotknął problem młodych ludzi, którzy zrobią za pół darmo, aby tylko móc wpisać pozycję w CV.
Od kilku lat ta sama plaga krąży po świecie IT, szczególnie tworzenia stron/serwisów internetowych.
Agencje wyceniają na 50-60 tyś zł, a taki młodziak zrobi “to samo” za 500zł i 2x szybciej. No i kogo tu wybrać?
Jeśli człowiek myśli(?) to wie, że za ceną (w 90% przypadków) idzie jakość. Tak jak serwis serwisowi, aplikacja aplikacji, taki i fotografia fotografii nierówna.
satyrja said,
October 28, 2009 @ 13:07
BRAVO!! Pozwolę sobie użyć w sieci, zalinkuję skąd wzięłam.
Pati said,
October 28, 2009 @ 13:08
Archie ale sam trochę zaprzeczasz swoim słowom. Niedawno (kilka dni temu) sam dałeś za darmo zdjęcia Panu, choć mogłeś wziąć za to pieniądze, nawet jak piszesz ten miły Pan nalegał.
Ja rozumiem , fajnie Ci sie zrobiło, docenił Cię, to był starszy Pan więc głupio brać, ale nie widzę tu zbytnio logiki, może mnie oświecisz?
Pati said,
October 28, 2009 @ 13:09
Moderujesz posta?
Ktos said,
October 28, 2009 @ 13:16
Cała prawda o polskim rynku foto…
Od siebie dodam sytuacje, które miały miejsce tylko w tym roku w Trójmieście.
Zgłosiła się do nas pani, która jest właścicielką super hiper duper ekskluzywnej “Villi X”. Chciała zdjęcia wnętrz. Wyceniliśmy jej usługę na X000. Miała przemyśleć i oddzwonić. Zadzwoniła po godzinie i powiedziała, że może nam zapłacić o 500zł mniej. Przyzwyczajony do targowania się zgodziłem się na rabat wysokości 250zł... na co ona powiedziała, że w takim razie ona nie zdecyduje się bo jej nie stać
Mnie też nie było stać na to, żeby zrobić jej te zdjęcia taniej, a poza tym nie lubię jak ktoś buja się nowym Mercedesem CLK a chce zaoszczędzić na moich usługach.
Druga sytuacja… Dzwoni do mnie telefon od kolegi amatora fotografii. Odbieram i słyszę od niego, że chciałby pożyczyć ode mnie sprzęt (dwa body i 4 obiektywy L
) bo poproszono go o zrobienie zdjęć ślubnych. Ja mu na to, że po pierwsze staram się nie pożyczać sprzętu, a po drugie nawet jak się zdecyduję to koszt tego będzie taki, że taniej im wyjdzie wynająć fotografa ze sprzętem. I pytam się go czy kiedykolwiek to robił bo po pierwsze może zjebać ludziom zdjęcia z ceremonii a po drugie psuje rynek. To co usłyszałem powaliło mnie na kolana. Otóż oni mieli świadomość tego, że on nigdy nie robił takich zdjęć, ale im to wystarczało, a cena jaką ów kolega sobie zażyczył za te zdjęcia to były 2 (słownie DWA) komplety baterii paluszków akumulatorów.
))
Trzecia sytuacja… Firma X z Krakowa organizowała w Trójmieście przyjęcie dla dużej firmy w pewnej branży… Potrzebowała fotografów. Zgłosili się dwa lata temu do kolegi, który jak się później okazało z przyczyn od niego niezależnych nie mógł im wykonać tych zdjęć. Poprosił nas o przysługę (dodam bardzo dobry kolega ) więc nie mogłem odmówić i robiliśmy zdjęcia za śmieszne pieniądze 300zł (typowy kotlet więc jakoś to przeżyłem). Rok później ta sama firma zgłosiła się do nas ponownie po zdjęcia z tej samej imprezy. Bez dyskusji o cenie zlecili nam je. Przyjechaliśmy robiliśmy zdjęcia, po czym wysłaliśmy do nich f-rę vat. Na kwotę jaką u nas taka usługa kosztuje. Tydzień później dostałem telefon z taką ilością bluzgów, że co ja sobie wyobrażam, że gdyby oni wiedzieli to by nas nie brali itd. Oczywiście, mój błąd, że nie dogadaliśmy się co do ceny na wstępie, ale z drugiej strony czy jak ktoś idzie do sklepu to ekspedient mówi mu cenę za produkt, zanim ktoś się nie zapyta? NIE. Oczywiście na przelew czekaliśmy w sumie 7 miesięcy.
Ktos said,
October 28, 2009 @ 13:54
Jeszcze jedna sytuacja z tego roku mi się przypomniała.
Zgłosiła się do mnie redakcja pewnego dziennika a zasięgu ogólnopolskim.
Potrzebowali pewne zdjęcie, które tylko ja miałem. Odesłałem do mnie na stronę, żeby wybrali konkretnie które im się przyda. Ustaliliśmy cenę, która satysfakcjonowała obie strony.
Pani redaktor wysłała do mnie maila, że chce trzy zdjęcia, żebym jej wysłał, żeby mogła wybrać. Moje stwierdzenie było, że owszem ale cena jest w takim razie potrójna. Ona zgodnie z prawdą na to, że oni płacą tylko za to co opublikują. Ma to rację bytu w przypadku zdjęć agencyjnych, bo oni pilnują tego ile i co jest publikowane. Ja na to nie mam czasu. zdjęcia mogła obejrzeć na stronie i wybrać jedno konkretne. Finał był taki że nie doszło do transakcji.
Skylines said,
October 28, 2009 @ 14:04
Samą prawde i tylko prawde powiadasz…:/
VforV said,
October 28, 2009 @ 14:12
Archi – chcialbym Ci cos przypomniec – wchodzilem do Kwadratowej na koncerty za darmo, w zamian za to, ze foty ktore robiles na koncercie pojawialy sie na stronie Kwadratowej….. jak ten fakt ma sie do tego o czym teraz piszesz?
Patryk said,
October 28, 2009 @ 14:27
To jest plakat, który kiedyś zrobiłem po tym jak po raz kolejny w mailu od modelki przeczytałem “może ftp?” przy czym “gwieździe” nie chciało się nawet sprawdzić czy dobrze napisała ów skrót. http://yfrog.com/iyftpj
Magdalena Wójcicka said,
October 28, 2009 @ 14:30
O mamo, rękami i nogami się pod tym podpisuję! Wklejam link do siebie z zaznaczeniem Twojego autorstwa
Zapewniam, że skupisz niechęć tych niechętnych już do mnie
MAC said,
October 28, 2009 @ 14:48
Ja mogę dorzucić przykład z własnego podwórka. Kiedyś zadzwonił do mnie mój kumpel, bo nasz wspólny znajomy, właściciel restauracji chciał żeby ktoś mu zrobił zdjęcia tego lokalu itp. Na moje pytanie do kumpla: “a za ile te zdjęcia?” usłyszałem odpowiedź że “za pizzę i piwo”. Grzecznie powiedziałem że za pizzę i piwo zdjęć nie robię, tylko za pieniądze, i moja stawka to 20zł od ujęcia i wtedy możemy rozmawiać. Stanęło na tym że super-szef powiedział że na głowę upadłem z takimi stawkami i żebym się bujał
Fajnie?
mario said,
October 28, 2009 @ 15:24
I tak myślę że to tylko wolny rynek i nic więcej. Skoro ludziom wystarcza marna jakość ale ważna jest cena to to biorą i tyle.
Wydaje mi się że po wejściu ery cyfrowej trzeba to przeczekać. Jeszcze parę lat i ludzie zaczną doceniać jakość i wszyscy “profesjonaliści” co kupili lustrzankę z 2 tyś z kitem pójdą w odstawkę.
Pewnie można się wkurzać bo ciężko zarobić ale w której branży teraz łatwo??
Sami fotografowie popsuli sobie rynek to teraz mają i tyle. Za jakiś czas odpadną pseudo profesjonaliści i zostaną tacy co się cenią i z tego żyją i co ważne trzymają jakość.
Archie said,
October 28, 2009 @ 15:58
Pati: Otoz pana zaczepilem JA. Zdjecie bylo elementem mojej kolekcji portretow i tyle. Proponuje rozrozniac starszego pana od cwaniaka, ktory chce stulic grosza.
VforV: Tak – w kwadracie robilem foty KILKA razy.Tak – za wejscie bo pan W.K jak mial by zaplacic za zdjecia to by umarl. Rozmowa byla. Szybko podziekowalem za wspolprace jak okazalo sie, ze aktualny szef to super stuligrosz.
AgaPe said,
October 28, 2009 @ 16:40
Wiele nowego nie powiem: święta prawda. A najgorsze, że na zmiany w tej materii w ciągu najbliższej 25-latki się nie zanosi (w TYM kraju na pewno nie…).
fotomichu said,
October 28, 2009 @ 17:19
Ale negatywna energia się tu zrobiła. Ja też się do tego przyczyniłem. Ale zanim zaproponuje pozytyw, to jeszcze jedna historia.
:):):):):)
Fotograf, obecnie ilustracyjny Zwierciadła, rodem z Sopotu Lukasz Gawroński mi opowiedział.
Zgłosiła się do niego pani Redaktor z Największego Trójmiejskiego Dziennika jakieś 2 lata temu. Zrobili wywiad z T. Tymańskim i Tymon nie miał czasu na foty, ale powiedział pani, że Łukasz ma dobrą świeżą sesję z nim. Łukasz więc zaczął szukać w swoim archiwum elektronicznym (wiecie, jaka to ciężka i niewdzięczna praca). W końcu znalazł i posłał do pani kilka, aby sobie wybrała. Pani wybrała i poprosiła o wystawienie faktury. Poprosiła o wystawienie faktury na 12 zł netto.
Tu Łukasz parsknął śmiechem, tak, ze aż mu się komórka rozłączyła.
Nie chcąc uchodzić za gbura, oddzwonił do pani. Pani zaczęła się tłumaczyć, ze już nawet w miedzy czasie z kimś z redakcji rozmawiała i potwierdziło się, ze dzienniki nie może zapłacić za zdjęcie więcej niż 12 zł. ...Ale jej się zdjęcie bardzo podoba i gotowa jest mu zapłacić 17zł, przy czym te 5 zł będzie gotówką , bo to z jej prywatnych pieniędzy.
Na razie kończę, bo nie wytrzymam…
Jak mi się jeszcze coś przypomni to dodam.
Lolek said,
October 28, 2009 @ 17:58
Tekst jest świetny, napisany z jajem, zgadzam się w 100% i znalazł bym jeszcze sporą grupę amatorów darmowego fotografowania.
Nie jest do końca prawdą, że dobry fotograf nie będzie płakał i sobie na rynku radzi, kryzys w branży jest zauważalny i nie tylko w Polsce.
Nie ma natomiast co rozdzierać szat, trzeba przenieść moce przerobowe na inne obszary, bo to jest naturalna ewolucja biednego rynku i raczej nie da się z nią walczyć ... Na jednym z ostatnich szkoleń fotograficznych słyszałem takie zdanie że te dinozaury ze ZPAF-u muszą wyginąć bo nie przestawili się na cyfrę i żyją w innym świecie, tak samo jest z rynkiem fotografii stockowej, ślubnej i tak dalej i dalej – psy szczekają a karawana idzie dalej
Jacek said,
October 28, 2009 @ 18:07
Wystarczy 100tys. podpisow i lebski Harry, ktory wysmaruje obywatelski projekt ustawy, a w nim hulaj dusza: ceny minimalne, rzecz jasna zalezne od kwot na fakturach za sprzet, ktorym zdjecia sa robione, koncesje, pozwolenia, sankcje karne dla niesubordynowanych gowniarzy, ograniczenie handlu sprzetem foto, bo przeciez kto to slyszal, zeby kazdy mogl teraz sobie aparat kupic(!) i wiele innych pomyslow, lacznie z obywatelskimi patrolami pilnujacymi czy prawo aby nie jest lamane…
Panowie (i Panie), apeluje o odrobine obiektywizmu. Przeciez… no kurwa, przeciez jesli moge miec cos tanio, lub wrecz za darmo, to dlaczego powinienem szukac tam, gdzie drogo? No dlaczego? Dlaczego mam kupowac MS Office, skoro za Open Office nie musze zaplacic ani grosza? Bo ten drugi, darmowy – czesto pojawia sie tu ten argument – zaniza jakosc? W przypadku fotografii nie jest to takie oczywiste i czesto entuzjastycznie nastawiony amator z legendarna “lustrzanka za 2k z kitem”, pelen zapalu, checi i nietuzinkowych pomyslow zrobi lepsze zdjecia niz zblazowany profi z torba pelna L-ek.
Dlaczego nie robicie zdjec, ktore powala Waszych klientow na kolana i juz na samym wstepie wyklucza jakakolwiek rozmowe o cenie, bo beda sie obawiac, ze nie znajdziecie dla nich czasu? Dlaczego trzeba dlugo i cierpliwie OPOWIADAC o roznicach w jakosci plynacych z Waczego drogiego sprzetu, bo klient sam ich nie widzi? – O, tu… pan spojrzy, aberracja fotochromatyczna na tych tanich zdjeciach… A facet wpatruje sie w fotke przez lupe i czerwieni sie myslac o tym, ze aberracje to ona ma seksualna i chcialby od czasu do czasu puknac jakiegos chlopca.
Skoro oczekujecie wybitnych cen, zacznijcie robic wybitne zdjecia tak, zeby Wasz klient nie mial nawet cienia watpliwosci za co tyle placi.
anka roman said,
October 28, 2009 @ 18:17
No niezła dyskusja sie tu rozpętała. Kiedyś jak zaglądałam na forum pro models też podjęłam taki temat http://www.forum.promodels.pl/kacik-fotografa/4588-robienie-zdjec-komercyjnych-za-darmo.html .
Dużo by gadać, wiele aspektów składa sie na to o ktorych wspominacie. Myślę też, że ludziom chyba sie wydaje że skoro każdy może mieć aparat i to takie masowe niczym mc donald to chyba powinno tyle kosztować co buła we wspomnainej sieci “restauracji”. Jestesmy niczym te mc donaldy dla pospolitego człowieczka i nie ma to dla niego znaczenia, że tak powiem, że trza wiedzieć “gdzie palec przyłożyć “, . Chyba wiecie co mam na myśli.
Archie said,
October 28, 2009 @ 18:24
Jacon: Troche sie pogubiles w tym o czym rozmawiamy;]
Nie chodzi o to, ze ktoś nie widzi różnicy między amatorem a zawodowcem – często takiej różnicy nie ma. Tu chodzi o sytuacje kiedy klient przychodzi do Ciebie bo PODOBAJA mu sie Twoje zdjecia ale probuje je wyludzic za darmo.
A co do wycen i roznic – skoro klient nie chce zaplacic za scenografie a spodziewa sie, ze zdjecie bedzie zrobione w bajecznym zamku to co mam zrobic?;] Najlepiej zeby nie placic jeszcze za modelke – fotograf przeciez jest odpowiedzialny aby byla … i to jeszcze byla ladna ;] W szopie sie zrobi;]
Archie said,
October 28, 2009 @ 18:30
Inna sprawa – skoro jest wolny rynek to czemu nie sprzedający ustala cenę tylko klient stuligrosz? To ja sobie życzę tak wszędzie.
Idę do sklepu po flache i mowie:
-wystawi mi tu pani rachunek na 2zł bo wole nie przeznaczać na to pieniędzy.
-to nie chce pan wódki? Dobrej wódki? Pyta zdziwiona ekspedientka
-No chce ale nie chce przeznaczać pieniędzy no chyba, że dwa złote – odpowiadam z usmieszkiem
-proszę pana ale cena to 25zł za pół litra
-Co z tego skoro ja tyle nie zapłacę bo nie chcę przeznaczać? deklaruję
-To niech pan nie płaci i nie zawraca dupy. Proszę opuścić lokal.
-Tak? Dupy?! TO JA NA WAS NAŚLE KONTROLE! A KONKURENCJA I TAK MI SPRZEDAJE TAKĄ WÓDKĘ ZA 1zł! STUDENT za 50gr. Chciałem Wam dać zarobić ale widać się w DUPIE PRZEWRACA!
-...
Identycznie jak z fotografią ;]
stoczniowy said,
October 28, 2009 @ 18:55
Z kraju paprykarza, pasztecików i wódki starka
darmowy zin o nazwie prestiż utrzymujący się z luksusowych reklam żebrząc o foty z imprezy, których przytuleni i zblatowani oficjalni fotografowie gazetki mieć nie mogli (bo trzaskali kasiore na ślubach w tym czasie jak mniemam)
“Płacimy mało bo… płacimy mało, nie mamy kasy”
bez komentarza
Jacek said,
October 28, 2009 @ 19:12
Pogubilem sie?
) Serio kupowalbys wodke w sklepie, gdzie maja ja po 25zl wiedzac, ze gdzie indziej mozesz ja kupic za zeta?? Jesli stac Cie na przeplacanie 2500% za ten sam produkt, to Ty chyba dla zartu narzekasz na marna koniukture
“Nie chodzi o to, ze ktoś nie widzi różnicy między amatorem a zawodowcem – często takiej różnicy nie ma.” Teraz to sie dopiero pogubilem
Ty za to zabrnales w zupelne manowce z wodczanym przykladem
Jacek said,
October 28, 2009 @ 19:19
BTW… to przeciez kazdy z Was moze ustalic sobie odpowiadajaca wlasnym aspiracjom cene. Poki co zyjemy w poniekad wolnym kraju i NIKT nie moze Was zmusic do pracy na wlasny rachunek z zaplata ponizej ustalonych przez Was oczekiwan. Z tym, ze te oczekiwania skoryguje rynek i moze sie okazac, ze chinski drzeworyt noworoczny przynosi nieco wiecej dochodu.
fotoman said,
October 28, 2009 @ 22:27
Odnoszę wrażenie, że fotografowie w tym wątku to jakieś święte krowy. Nie mogą sprostać konkurencji więc zamiast wziąć się do pracy przelewają żale w internecie.
Skoro ludzie wybierają zdjęcia amatorów, a nie wasze to chyba coś z waszymi umiejętnościami jest nie tak? Dobrej klasy fachowiec nie musi się zniżać do rywalizacji z amatorem.
Przychodzi ktoś do ciebie i mówi, że podobają mu się twoje zdjęcia lecz zapłaci 17 zł? Masz dwa wyjścia:
1. masz sporo innych klientów i wysyłasz go na drzewo
2. nie masz klientów i sprzedajesz (bądż zagryzasz zęby z wściekłości)
Skoro nie masz innych klientów oznacza to, że nie ma dla ciebie miejsca na rynku. ROBISZ COŚ ŹLE. Nie wiem co. Może masz talent ale nie umiesz ciąć kosztów? Może podczas negocjacji z klientem brzydko pachniesz, a może po prostu nie umiesz robić zdjęć? To bez znaczenia. Faktem jest, że z jakiegoś powodu ludzie nie chcą zapłacić za twoje zdjęcia tyle ile oczekujesz i idą do innego znacznie tańszego amatora. Czas na zmianę biznesu lub sprzedaż sprzętu profi i kupno canona 450d
Jeśli zaś masz sporo klientów to nawet nie zapamiętasz tej śmiesznej pani która zaproponowała ci 17 zł za zdjęcia warte 300.
Na nic manifesty ani powielanie żalów na blogach. Weźcie się do pracy, zaskoczcie czymś klienta. Bądźcie innowacyjni i rozwijajcie swoje umiejętności.
weselefigara said,
October 28, 2009 @ 22:47
Jest nadzieja że ci pracujący za darmo będą chodzili głodni w dziurawych butach i zmienią zainteresowania
hanihani said,
October 28, 2009 @ 23:06
swietny tekst
sama prawda i to ladnie napisane
ja juz nie robie za free
robie mniej
ale robie
w said,
October 28, 2009 @ 23:22
moze niektorzy z was powinni sobie przypomniec jak zaczynali swoja przygode z fotografia, moze autor opowie jak zdobyl doswiadczenie… ???????
Archie said,
October 28, 2009 @ 23:44
w: jest milion sposobow na doswiadczenie zamiast dawania dupy ;]
Rg said,
October 29, 2009 @ 0:17
joł, także zapodam do siebie na bloga bo u mnie w szczecinie też same “biedaki” . zajebisty tekst. pozdro.
Maxis said,
October 29, 2009 @ 0:29
Damn! Totalny pocisk. Podoba mi się idea i będę się do niej stosować.
Od teraz współpraca na zasadzie FTP (Fotografowi Trzeba Płacić)
BW Photography said,
October 29, 2009 @ 10:33
Rewelacyjny tekst – musiałeś mieć niezłą wenę Archie jak to pisałeś
, ale…komentarze też niczego sobie
. Niestety sama smutna prawda! Sami Fotografowie bardzo niskimi cenami oraz orbieniem za darmo psują ten rynek usług, a potem tak często są pytania Klientów: “A czemu tak drogo?, inni robią o wiele taniej…” Ale my juz przestaliśmy sie tym przejmować – po prostu trzeba robić swoje za takie pieniądze jakie uważamy, że warte są nasze zdjęcia.
Lolek said,
October 29, 2009 @ 10:47
Prawda jak zwykle jest gdzieś pośrodku, – tekst jest idealny i opisuje nasze rasowe buractwo, natomiast panowie jak fotoman i ktoś tam poprzednio też mają sporo racji. Fakt jest taki że zmiany spowodowane głównie przez postęp technologiczny i obniżanie bariery dostępności sprzętu i jakość generowanych przezeń obrazów coraz bardziej śrubują rynek. Praca typu fotograf, grafik itp kreatywne zawody są to joby z puli dreamjob i napór jest na nie bardzo duży. Przy coraz większej dostępności sprzętu i znikaniu barier komunikacyjnych będzie coraz ciężej się utrzymać na rynku … a jakoś pamiętam że w latach 2004/2005 dziwnym trafem wystarczał nam canon 300d (przywieziony za pazuchą ze stanów za 6 tys zl) do zleceń komercyjnych – z zaszumioną 6 megową matrycą – do dziś mijam z niego bilboardy na mieście.
Przechodząc do sedna; w fotografii nie ma już dziś pieniędzy… -+NIE MA+- i amen., dziadki w ZPAFIE jeszcze się nie połapali, my tu “mobilni profi” z torbami wypchanymi po 20 tys w szkle i milionami mega pixeli jesteśmy nieco szybsi, ale też się budzimy z ręką w nocniku.
Nie twierdzę że dobry fotograf pracujący jak maszyna w dużym mieście z układami w wielu agencjach sobie nie poradzi, ale to będą jednostki w skali kraju dla reszty proponuję przeniesienie fotografii w należne jej miejsce czyli hobby a zająć się “uczciwą robotą” nie wiem, szmatex, pewex, tipsy czy coś tam,
armia swieżo upieczonych posiadaczy cyfrowych lustrzanek jednoobiektywowych ma stałą przewagę, będzie się po prostu odnawiać, oni nie żyją z tego i zrobię coś tam za darmoche i oczywiście nie utrzymują się z tego ale mimo to na ich miejsce jest już trzech następnych i oni właśnie zaspokoją tę biedną część rynku o której tu dyskutujemy, pozostała śmietanka trafi do kilku profi zrzeszonych cyklem niekończących się libacji z dyrektorami artystycznymi kilku agencji i mamy posprzątane. Rynek uległ nieodwracalnej przemianie, można zawracać rzekę kijem tylko po co … lepiej sprzedawać aparaty
Lolek said,
October 29, 2009 @ 11:03
uzupełnienie,
gwoli dopełnienia, wydaje mi się że to nie jest tak, że autor i inni płaczą bo nagle wzrosła konkurencyjność i nikt im nie chce płacić,
masa robiących foty za pół darmo wymusiła presję na zbijanie ceny poniżej jakiejkolwiek granicy rozsądku i wszelkie negocjacje rozpoczynają się już od śmiesznych stawek – jak dla mnie poniżej wartości amortyzacji samego studia nie mówiąc o żadnym zarobku. I nawet nie jest to tak że nie widać różnicy w jakości bo klient mówi wie pan, prace są świetne ale był tu u nas pan co zrobi to za 1/x tej ceny, albo klient bardziej zaawansowany zatrudnia czlowieka na pol etatu kupuje mu dwie lampy i stol na allegro i niech jedzie z koksem,
po prostu wystapilo zdewaluowanie pracy fotografa, i jak dla mnie jest posprzątane przynajmniej dla tej średniej półki.
Philipp Gmür said,
October 29, 2009 @ 13:23
“Witam,
bardzo dziękuję za ofertę
zdecydowaliśmy się skorzystać z usług innego (tańszego) fotografa
Pozdrawiam”
To było rok temu. Miesiąc temu zgłosili się ponownie, bo trzeba powtórzyć sesję.
Do listy tych sknerusów dodałbym również duże i znane firmy. Słyszałem już wprost:
“dla nas chce każdy robić, więc oferujemy symboliczne wynagrodzenie – jak pasuje to jutro się widzimy, a jak nie, jest kilkudziesięciu innych chętnych”
Odmówiłem i faktycznie wzieli byle kogo, chyba nawet nie po znajomości. Jako, że temat trwał kilka tygodni, to w końcu się zgodzili na moje warunki, bo dostali opierdziel za dotychczasowe parszywe fotki od amatora z lustrzanką.
Dwa tygodnie temu – telefon: – “Witam, może nam Pan wysłać zdjęcia w dużej rozdzielczości, bo widzieliśmy w internecie i nam się podobały ale do plakatów potrzebujemy większe – Oczywiście, wystawię fakturę proforma i po zaksięgowaniu wpłaty udostępnię pliki – No ale jak to? Przecież są już w internecie, tylko że my potrzebujemy większe, dlaczego mamy płacić? – Jeżeli skorzystacie ze zdjęć bez mojej zgody też wystawię fakturę, tylko wyższą
Jeszcze potem były ze dwa/trzy telefony ale w końcu zapłacili 70% tego ile kosztowalo by ich zorganizowanie sesji na podobnym poziomie.
Jak widać można postawić na swoim i nie trzeba się szmacić za “frytki”.
Nie jest łatwo w tej branży ale trzeba się cenić. Inaczej nigdy nie wyjdziesz na prostą.
Monika Hałubek said,
October 29, 2009 @ 14:09
Do nas trafiają nawet zachęty w stylu “zrób dla mnie zdjęcie, podpiszę je Twoim nazwiskiem i będziesz sławny i bogaty”
Kuszące? haha
Monika Hałubek said,
October 29, 2009 @ 14:12
Link wylądował u mnie na facebooku, niechaj się wieść niesie !
Marek "Bicki" Wierzbicki said,
October 29, 2009 @ 14:19
Chciałem się rozpisać, ale by uniknąć nagonki powiem tylko – sad but true..
Choć z drugiej strony, 1 ślub zrobiłem 4 lata temu za 200 zł + b. wina -> i to była moja propozycja.. Ale nie śmiałem wycenić się na więcej odrywając się od fotografii macro, i idąc na ślub z 350D+kit..
Domelator said,
October 29, 2009 @ 14:42
Niech to wszystko szlag trafi. Nie mam siły pisać...
Gość said,
October 29, 2009 @ 16:32
Wasze narzekania budzą co najwyżej uśmiech politowania. Boli Was, że nie trafiło do Was “zlecenie” warte grubą kasę, bo ktoś inny zrobił je za “dziękuję” albo za piwo. Piszę “zlecenie”, bo nikt nie zleca poważnej roboty za kilka tysięcy złotych lub więcej bez uprzedniego sprawdzenia np. portfolio, kierując się jedynie ceną. Więc zastanówcie się może, co tak naprawdę oferujecie – bo jestem przekonany, że większość (i to zapewne znakomita) z tych, którzy tutaj wylewają swoje żale to “wanna-be” fotografowie, którym się wydaje, że co to nie oni, bo w torbie fotograficznej noszą równowartość średniej klasy samochodu… Co z tego, że macie sprzęt za x złotych? Czy kupując książkę pytacie ile kosztowało narzędzie (komputer, maszyna do pisania czy choćby pióro), którego użył autor? Czy chcąc kupić obraz lub grafikę wyliczacie koszt użytych materiałów? Płacicie za czyjąś wiedzę/umiejętności, tak jak ktoś będzie płacił za Wasze jeśli trafi do Was jakieś zlecenie (a czym zrobicie zdjęcia nie ma znaczenia tak długo, jak długo jesteście w stanie spełnić oczekiwania dot. wymagań technicznych).
Pogódźcie się z tym, że Wasza praca jest warta tyle ile ktoś jest gotów za nią zapłacić, a nie tyle ile Wam się wydaje. Sprawa jest prosta – jeśli ktoś chce zlecić np. sesję zdjęciową i satysfakcjonuje go efekt jaki dostanie za 1/10 Waszej stawki, to dlaczego ma wybrać Was? Czy właściciel przydrożnego baru chcący dodać zdjęcia potraw do menu albo zdjęcia wnętrz na stronę internetową ma płacić za amortyzację Waszego Sinara z cyfrową dupką? Z kolei jeśli ktoś będzie potrzebował sesji do magazynu, to nie zleci jej amatorowi. Mam nieodparte wrażenie, że wielu uważa, że jeśli zainwestują w sprzęt to automatycznie staną się “pro”, niezależnie co z tym sprzętem potrafią zrobić. Jak świat światem Ci, którzy są naprawdę dobrzy w tym co robią, poradzą sobie. Reszta będzie chałturzyć za grosze albo zmieni zawód.
Archie said,
October 29, 2009 @ 18:20
Gadaj debilowi a on swoje ;]
Archie said,
October 29, 2009 @ 19:22
Ok. Koniec anonimowych komentarzy. Chcesz miec zdanie – miej tez personalia. Imie, Nazwisko, Strona – inaczej out. [dla tych, ktorych komentarze nie pojawily sie]
Krzysztof Serafiński said,
October 30, 2009 @ 9:49
W końcu ktoś to otwarcie powiedział i można by było dodać jeszcze więcej branż które oczekują zdjęć za darmo. Do pana :Gość i innych zbulwersowanych. Autor nie mówi tu o osobach którzy kupili 5D i jedną “e-Lkę” i uważają się za profesjonalistów, tylko o osobach z pewnym dorobkiem i dana firma nie wybierze konkurencji bo są lepsi ale dlatego że zrobią to po kosztach albo za darmo. Nie trzeba skończyć uczelni wyższej by to zrozumieć. Czym właściciel danej firmy jeździ lepszym samochodem tym bardziej będzie sępił na wykonanie sesji
ramza said,
October 30, 2009 @ 10:05
Kapitalny tekst oraz smiech przez lzy, bo to szczera prawda jest
darimarc said,
October 30, 2009 @ 11:35
Święte słowa… ale sami nie jesteśmy bez winy… Każdy z nas kiedyś pewnie zrobił fotki za wejście na koncert, i jeszcze się cieszył , że opublikowali… Bo każdy początkujący publikacji szczególnie prasowych jest głodny… Potem zmienia się punkt widzenia…. Tylko bieda bo tych “głodnych” przybywa w postępie geometrycznym, a jednocześnie obniżają się wymagania większości klientów… Pozdrawiam Darek
MrsRedhead said,
October 30, 2009 @ 13:24
brawo Archie…nie to abym byla pelna geba profesjonalem ale podzielam temat…oraz powielam
pzdr
Domelator said,
October 30, 2009 @ 14:00
“Gość” jest “fantastyczny”.
Kogo i gdzie boli to chyba widać, a jak ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem to później się wygłupi przy wszystkich.
Jeśli miałbym do wyboru kupić obraz Beksińskiego za grube tysiące złotych lub za 500pln zrobioną kopię przez jakiegoś studenta to wybrałbym oryginał bo po co mi coś co potrafię sobie sam skopiować. W fotografii jest przeważnie odwrotnie. Ludzie wolą coś co jest podobne i równocześnie tanie. Rozumiem, że wybierają tańszego fotografa ale… za darmo? Za darmo to można zrobić najbliższym osobom i to też nie zawsze, bo skończy się że fotografujesz wszystko. Później masz to nagrać na płytkę i jeszcze rodzina pyta kiedy będą odbitki?
Pracodawcy, ludzie zlecający itp. chcąc coś za darmo, za piwo i pizzę to karły moralne… zrób zdjęcia to się wyleansujesz…
Jeśli ludzie nie widzą różnicy między zdjęciami to są ignorantami.
Różnice jakościowe, warsztatowe widać. Nie wiem, czy darmowy fotograf jest w stanie zapanować nad swoim sprzętem i zrobi przykładowo canonem 350D zdjęcia bez szumów przy iso 1000? Tak żeby na twarzy panny młodej nie było kolorowego syfu? Owszem zrobi ale z lampą. Czy fotograf za free posiada pozwolenie na robienie zdjęć w kościele? Wątpię. Czy darmowy fotograf posiada własne auto? Raczej nie. Czy darmowy fotograf posiada 2 zestawy akumulatorków? Pewnie nie zawsze. Jest w stanie zrobić 600-700 zdjęć których nie trzeba później przez tydzień obrabiać, jedno po drugim? Szczerze wątpię.
Wiem, że jest kryzys i każdy powód jest dobry by nie zapłacić.
Niestety myślenie, że każdy pierdolnie tak samo zdjęcia jeśli ma lustrzankę jest nagminne.
Ludzie nie starają się nawet ponegocjować. Wybierają fotografa za 500-800pln i fakturę, bo później wrzuca sobie w firmie wszystko w koszta i jest happy. Fotograf w dniu ślubu jest na nogach od godziny mniej więcej 9-10 do 2-3 nad ranem. Wszystko zależy od tego gdzie jedzie. Nie jest to praca dla każdego. Cały czas trzeba być czujnym, kontrolować jakość i być do dyspozycji. Jesteś u kogoś w domu, zabawiasz rozmową, robisz zdjęcia, starasz się nie przeszkadzać, nie wymagasz niczego. Później jeździsz za kimś cały dzień. Fotografujesz. Pilnujesz by było wszystko dopięte na ostatni guzik. Zmęczenie Cię dopada, ale nie dajesz po sobie poznać, że piecze Cię o 12 w nocy oko, a ręka zaczyna boleć. Robi się dalej bez biadolenia, cały czas na tych samych obrotach. Później powrót do domu i omijanie tych wszystkich żab, słuchanie radio maryja na uspokojenie i czy to jest nic nie warte?
Nie mam zleceń bo jestem słabym fotografem i dodatkowo chcę pieniądze.
Skandal.
bhk said,
October 30, 2009 @ 15:39
Wylądował na stronie, warto go promować, sama prawda skłaniająca do przemyśleń.
DiableAuCorps said,
October 30, 2009 @ 15:41
Lud zdjęć spragniony,lud na foty czeka,gdy szarość i burość za oknem! Żądamy zdjęć!
panfotograf said,
October 30, 2009 @ 17:12
Bardzo ciekawy tekst, jak i komentarze. Zgadzam się z autorem.
Link wylądował już na facebooku, zaraz wrzucę na fotobloga.
Pozdrawiam
Joanna 'frota' Kurkowska said,
October 31, 2009 @ 0:18
Domelator: dokładnie! to samo np. z robieniem dokumentacji imprezy.
Sama miałam kiedyś klienta, który za 4 dni imprezy (+ 1 przygotowań + po każdym dni kolo 20 fot na stronę od razu) chciał zapłacić 700 zł za całość.
Jeden znajomy się pukał w głowę czemu nie wzięłam…
Zelek said,
October 31, 2009 @ 12:03
Co do srania.. to musisz jeszcze wcześniej coś zjeść .. a to tez kosztuje:)
SVN said,
October 31, 2009 @ 12:21
Jako zawodowy fotografik / fotoedytor mówię: wódki polać, mądrze napisane.
Darmowe zdjęcia… Świetnie, to ja poproszę darmowe obiektywy, body, i lampy błyskowe / studyjne / tła / systemy mocowań i inne bajery oraz Hasselblada H3D… za free oczywiście…
neonowy pies said,
October 31, 2009 @ 19:07
czytam, czytam i widze glownie frustracje, lecz ja rozumiem… generalnie pienadze lubia pieniadze, to poste. podjezdzam do srednio ogarnietego klienta konkretnym autem za 140kzl – mowie ile ma kosztowac sesja i nie ma pytan… czlowiek wie, ze go nie naciagam, bo mam takie a nie inny status – za tym czym jezdze i jak wygladam, idzie rzecz jasna folio – ale czesto, jak to bywa z “wlascicielami hurtowni”
, to tylko ja wiem co jest ono warte – chociaz, zdjecia na bogato z celebytami z topowych mamgazynow w PL robia tez wrazenie… generalnie za fotografia (dobra) powinien isc sposob sprzedazy dostosowany do okreslonego targetu.
Wojtek Sztukowski said,
October 31, 2009 @ 19:56
-To po ile te zdjęcia? – zapytał gbur.
-Poł oczański.
Na co gbur wyciągnął spod stołu dwie żywe jeszcze, przerażone oczański i jedną rozkroiwszy wzdłuż, a drugą rozpiłowawszy w poprzek na wysokości mostka, podał na skrwawionej tacy fotografowi.
-Lewe, czy prawe? Górne, czy dolne?
Fotograf nie wiedział, co powiedzieć. Ledwie zdążył się przecież przedstawić.
Krzysio said,
November 1, 2009 @ 1:56
Neonowy pies – jestes tak fajny, ze az mam ochote zrobic ci loda, kupic twoje foty i zrobic pomidorowke twojej ciotce. Ale tylko jak podjedziesz takim fajnym autem.
P.S. moge dotknac Twoich celebrytow?
neonowy pies said,
November 1, 2009 @ 8:50
Krzysio – nie wiem skad w Tobie tyle agresji i jadu… czy Ty przeczytales ze zrozumieniem moj wpis? Jesli tak, to smutne, bo reprezentujesz totalny zascianek intelektualny, polaczany zawiscia i kompleksami, wpisujac sie idealnie w obraz polskiego grajdolka. Mam jednak nadzieje, ze nie ogarnales mentalnie temamtu i postaram sie laskawie Ci wyjasnic o co chodzi – moze pozwoli Ci to zlapac szersze horyzonty… i byc lepszym czlowiekiem
Generalnie kupujacy zdjecia dziela sie na dwie kategorie: znaja sie na jakosci i wiedza, ze trzeba za nia duzo zaplacic i cala reszta – nie widza roznicy – wiec po co przeplacac… a zdjecia sie dziela na drogie i pozostale czyli zle. Kupujac prace fotografa klient musi miec swiadomosc, ze placi duzo to ma dobrze – malo ma zle – tak dziala system modelowy. Niestety w zyciu bywa roznie i czesto trzeba uzywac innych argumentow niz merytoryczne w kontaktach z burakami. Przyklad: Kiedy do wlasciciela firmy jezdzacego meredesem, przyjezdza rozczochrany fotograf staym daewoo to wlasciciel nie ma oporow powiedziec mu ze ma na foty 500zl, kiedy fotograf podjezdza taka sama fura lub lepsza to wlasciciel ma trudniej bo moze wyjsc na dziada – proste. Sytuacja dwa – kiedy fotogral od daewoo proponuje mu zrobienie zdjec za np 5000zl to Pan dyrektor, ktory nie widzi roznicy woli te same foty zrobic przez amatora i nie bedzie sie czul dymany przez goscia co na jednym zleceniu chce go chapnac na wiekszy chajs niz jest warte jego auto. Proste ze nie szata zdobi czlowieka, ale w kontaktach biznesowych – bo tak trzeba nazwac przyjmowanie zlecen obowiazuja zasady sukcesu. Wygladasz na czlowieka sukcesu to i pociagniesz go dalej, budzisz wieksze zaufanie itd. Straszne to co pisze ale tak jest. W rozmowach z klientami ktorzy wiedza o co chodzi liczy sie jedynie folio.
Michał said,
November 1, 2009 @ 9:36
Nie wpisałem wczoraj “anti-spam word” i długi post poszedł w kosmos.
Coś ku pokrzepieniu serc.. a może nie.
Mój szwagier, lat 2x jest absolwentem PG po Mechanicznym. Pierwszą robotę od razu jako konstruktor, złapał w filli zachodniej firmy. Wiosną tego roku firma zaczęłą iśc mocno pod wodę- pracowała dla przemysłu samochodowego.
Chłopak widząc co się dzieje dobrowolnie zgłosił się do pierwszej fali zwolnień, wziął 3 miesieczną dodatkową odprawę, poszedł na bezrobocie i do UP o grant na założenie własnej firmy. Dostał maksa czyli 19 tys zł-wystarczyło akurat na przyzwoity komputer i legalny soft (ceny softu do projektowania w 3D to kilka tys EUR w górę).
Robi to co robił na etacie-czyli projektuje maszyny.
Ma firmę od dwóch miesięcy, więcej roboty niż jest w stanie zrobić ( po wyznaczonych przez siebie stawkach) Już w tej chwili częśc roboty podzleca.
Jak widać i w tym kraju można żyć z “własności intelektualnej” Z całym szacunkiem projektowanie maszyny to zdecydowanie trudniejsze niż fotografia.
Jeszcze w kwestii informatyków- co było też podlinkowane chyba.
Firmy niekiedy proponują śmieszne stawki bo już zdają sobie sprawę, że wiele zleceń przyjmowanych przez te znane firmy jest robionych metodą łańcuszka św Antoniego. Na jego końcu jest albo studenciak pracujący niemal za miskę ryżu i zdobywanie doświadczenia, albo mały podwykonawca pracujący za drobny ułamek tego co płaci faktyczny zleceniodawca.
Rafal said,
November 1, 2009 @ 19:46
Ku przestrodze i w temacie:
Jeden z największych hoteli w Trójmieście, przetarg na obsługę fotograficzną. Trzeba złożyć portfolio, wykonać sesję w hotelu i zaproponować warunki handlowe. Wszystko pięknie, cacy do momentu kiedy dochodzi do kwot których wymagają fotografowie.
Jeden z oferentów zaproponował zdjęcia za … DARMO ! Bez względu na częstość i ilość.
Na szczęście zdjęcia “kolegę” wyeliminowały, ale jaką @#$%^&* trzeba być, żeby tak się dać ... bez mydła.
Kaziu said,
November 2, 2009 @ 18:02
Pozwolilem sobie zarzucic tekst na swojego bloga, of coz z zaznaczeniem skad
Adam Ziaja said,
November 3, 2009 @ 15:39
Dobre!:)
plrang said,
November 3, 2009 @ 16:01
To nie tylko w fotografii jak już wyżej pisano np. IT, każda praktycznie branża natyka się na tych ‘biednych’. Ale za wymianę uszczelki w kranie to bez mrugnięcia płacą dowolne kwoty.
Ostatnio długi email: “... proszę taką grafikę... to będzie na wykładzie / prezentacji .. dowolna ilość kopii.. oczywiście z uznaniem praw autorskich.. w zamian oferuję LINK..”
Oczywiście laptopy, rzutniki i pendrivey czy inne nośniki też dostają za friko.
;)
miau__miau said,
November 4, 2009 @ 18:05
Pozwoliłam sobie również wkleić do swojego bloga ten tekst – oczywiście z odnośnikiem, linkiem do oryginału:) Pozdrawiam Agnieszka
Daniel said,
November 4, 2009 @ 21:40
sytuacja z przed tygodnia. Sesyjka rodzinna w studio . Koszt jaki policzyle za zdjecia 640 zl.N co uslyszalem ze chyba oglupialem bo przeciez odbitki w tesco kosztuja 60 groszy a ja licze 640 zl za sesyjke
dobre co ?
mmm`sy stg. said,
November 6, 2009 @ 10:21
Dobry miesiąc nie zaglądam do Twojego bloga i taaaaki temat by mnie ominął
To co napisałeś to w 99% czysta prawda..tak samo jak wpis Lolka. Zalewająca nas fala fotofantastów jest faktem i gdzie w większości przypadków konkurencja BUDUJE to w przypadku rynku foto jest dokładnie odwrotnie. Dramat dramatyczny. A co będzie za 10 lat? :/
deker said,
November 6, 2009 @ 16:34
dats rajt!
Jaśnia said,
November 9, 2009 @ 1:05
Zgadzam się z Archie. Mocna konkurencja zmusza do podniesienia jakości, szkolenia się, starania się by być lepszym. Słaba konkurencja (dająca niskie ceny) zmusza tylko i wyłącznie do “ściągania majtek” Jednak jest od tego wyjście, trzeba stworzyć coś unikalnego, niepowtarzalnego, tak by inni nie byli w stanie przejść obojętnie koło naszych prac
Czego życzę sobie jak i innym koleżankom i kolegom.
Szawar said,
November 9, 2009 @ 16:11
Podpisujemy się pod tymi słowami rękami i nogami,ta patologia dotyczy chyba każdego freelancera w tym kraju…
Jacek said,
November 9, 2009 @ 16:22
Za Rzeczpospolita:
“(...)Ozdobą aukcji jest praca wielkiego artysty Karola Hillera (1891 – 1939), którą wyceniono na 70 tys. zł. Za 29 tys. zł można będzie kupić sławną fotografię Eustachego Kossakowskiego z 1967 roku pt. „Hapening morski”. Przedstawia ona Tadeusza Kantora, który dyryguje falami morskimi. Mistrzowskie odbitki Tadeusza Wańskiego kosztują 1,5 tys. zł. Pawła Pierścińskiego 2,6 tys. zł, Jerzego Lewczyńskiego – 3 tys. zł. Fotografie legendarnej artystki Zofii Rydet wyceniono na 2,5 – 3,6 tys. zł. (...)”
Tak, tak, wiem, ze “troche sie pogubilem w tym o czym rozmawiamy”, tekst, ktory cytuje dotyczy artystow, a tu przeciez slychac lament wylacznie rzemieslnikow
ff said,
November 9, 2009 @ 18:37
Proponuję, w myśl artykułu, przelać kilka dularów twórcom systemu na którym ów blog stoi…. darmowy wszak jest do bólu
Archie said,
November 10, 2009 @ 16:57
Jacku a w swoich czasach ci fotografowie byli kim? Byli tez fascynatami, rzemieslnikami. Artystami, ktorych prace sprzedaje sie za kupe kasy zostali… po smierci?;]
Jacek said,
November 11, 2009 @ 12:51
Podaj mi date smierci Pawla Pierscinskiego i Jerzego Lewczynskiego… i miejsce ich pochowku. Bede w okolicy to swieczke na ich grobach postawie
Joanna said,
November 13, 2009 @ 12:33
Przeczytałam uważnie wszystkie wpisy. Nie sposób sie z nimi nie zgodzić. Tylko co z tego wynika? Czy takie narzekanie coś zmieni? Dlaczego bez gadania płacimy hydraulikowi (chociaż calkiem jasno widzimy, że nabija nas w butelkę)? Po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że hydraulicy są solidarni. Nikt nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Co z tego, że nie zapłacę jednemu, skoro następny będzie chciał tyle samo?
Zamiast narzekać, może można coś z tym zrobić? Może trzeba zorganizować konferencję, nagłośnić ją w mediach, pójść do Sniadania na śniadanie (czy jak tam te poranne programy się nazywają), może zrobić parade (jak gaye), a może jeszcze coś innego.
Wszyscy zleceniodawcy zgadzają się, że zdjęcia za darmo, to jest ok. Ja oprócz tego, że robię zdjęcia, jestem grafikiem. Miliard razy słyszałam, żebym ściągnęła “jakieś” zdjęcia z internetu. Jest ogólne przyzwolenie na kradzież.
Jest ktoś chętny do zrobienia czegoś? Może fundację trzeba założyć, może związki zawodowe? Nie wiem. Ale ten temat przestaje mnie już bawić i jestem naprawdę zmartwiona i chętnie włączę się w jakąś bardziej efektywną działalność.
Kroś ma ochotę?
rewq said,
November 15, 2009 @ 19:05
Najlepszym przykładem są studniówki i rodzice zasiadajacy w komitecie.
Studniówka 100osób, rozstawi pan studio z lampami z aranżacją do tego zapierdalac całą noc. Oczywiscie 2 fotografów bo jeden to juz mało.
Pan mowi ze wiecej jak 1200zł nie zapłaci bo za tyle zrobi pan waldek i zdzisiek. Oczywiscie do tego wypalic dla 100osób cd, przygotowac opakowania, okładki i z usmiechem zapierdalac 4 godziny zapominajac o eksploatacji sprzetu, kosztach dojazdu oraz siedzenia i obrobki materiału.
arawicz said,
November 18, 2009 @ 12:16
zrobiłem przedruk u siebie. zlinkowałem do Ciebie. brawo za tekst
arawicz said,
November 18, 2009 @ 12:18
... i jeszcze jedno – szukam mechanika samochodowego, który chce “poszerzyć swoje portfolio”.
Maciek Banach said,
November 20, 2009 @ 11:33
Znakomity artykuł, również zrobiłem przedruk u siebie na blogu i podlinkowałem do Ciebie. Zgadzam się w 100% z tym co jest napisane
Pozdrawiam!
marian said,
November 20, 2009 @ 19:39
no więc wszystko cacy glancy tylko powiedzcie mi jedną rzecz.
jestem sobie fotograf samozwańczy, popstrykuj sobie foty z lepszym czy gorszym skutkiem, umieszczam się na angielskim odpowiedniku MM i co się okazuje…jest zainteresowanie tym co robię.
powstaje nowe modowe czasopismo i proszą mnie o współpracę, nie muszę mówić, że to zajebista sprawa dla mnie, mam szansę się pokazać.
teraz pozostaje ich podliczyć, no spoko tylko jak?
prawda jest taka, że nikt mnie nie zna, więc i nikt nie będzie mi kokosów płacił a już na pewno nie nowo powstające czasopismo.
wszystko luz, baaardzo chętnie walnę im cenę z sufitu, ale prawda jest taka, że jak to zrobię to mi zwyczajnie podziękują za współpracę.
no to proszę mi teraz poradzić.
Syla said,
November 23, 2009 @ 1:03
Wszystko pięknie i ładnie ale jak fotograf dupa, to modelka mu robi przysługę a nie on modelce. Nie zapomnijcie o tym; są fotografowie i Fotografowie. Jedni umieją robić to powinni brać kasę inni mają bardzo wątpliwe umiejętności to nie powinni kręcić nosem tylko się cieszyć, że ktoś chce mu pozować.
Grendel said,
November 23, 2009 @ 6:36
Ave! Cieszę się, że nie jestem jedynym, który “śmie” otwarcie mówić o absurdach związanych z TFP… Pozwolę sobie zalinkować ten wpis u mnie
Marek Czekaj said,
November 23, 2009 @ 8:14
Marian: Mocno wątpię by Ci ktoś doradził we wspomnianej kwestii. Podobnie jak i mnie niewiele osób było w stanie doradzić. Ale za to jak już podpiszesz kontrakt i zdecydujesz się na bycie zagryzioną przez internautów ofiarą, to wróć i się pochwal konkretną kwotą. I dowiesz się wtedy, że jesteś mówiąc delikatnie głupi, że cena jest kijowa, za duża, za mała, że na pewno powinna być inna i że dałeś ciała. Mam nadzieję, że zrozumiałeś
Lejczer said,
November 27, 2009 @ 16:00
Gratuluję ciekawego, jakże na czasie, artykułu, z którym zgadzam się w 100%. Dziś każdy jest fotografem i każdy może na tym zarabiać, pod warunkiem, ze mu się to uda.
Na własnej skórze doświadczyłam “wykorzystywania” odnośnie wykonanych zdjęć. Kupa ciężkiej pracy za FREE, z głupim siebie wytłumaczeniem “przecież robię to dla sztuki”. Długo docierał do mnie fakt, ze ludzie, którzy prosili mnie o zdjęcia to zwykli naciągacze, bezczelni naciągacze. Brak mi słów, ale sama sobie na to zasłużyłam, dasz palec to będą chcieli więcej. Nie tylko muzycy to golasy, ale teatry także. Stać ich na sprzęt, lans w mediach a fotografowi nie sa w stanie zapłacić za kawał dobrej roboty.
Miałam mieć zlecenie.. zespół – portfolio na płytę. Usłyszeli cenę, nie była zbytnio wygórowana, za dzień zdjęciowy. Zlecenia nie wykonałam, zdjęcia zrobiła żona gitaroka z zespołu, która kupiła sobie lustrzankę z kitem. Chcieli za darmo.
Mogłabym napisać o wielu takich “artystach”, o teatrze i wielu wielu innych.
Pozdrawiam
lolek said,
November 30, 2009 @ 13:54
marian, widzisz nowe młode czasopismo, inaczej czyt. nie mamy kasy na fotografa
stare znane exclusywne czasopismo też prosiło mnie o zdjęcia ale wiesz niestety nie mieli aktualnie budżetu na to …
a stawka fotografa pracującego dla magazynu w Dublinie (in ex.Prudence) wynosiła w 2006 r. 700-750 Eur dzień zdjęciowy z tego co pamiętam
czasopism publikujących za free początkujących fotografów nie palił bym jeszcze pochopnie na ołtarzu nienawiści, to jeden z niewielu nośników który coś jeszcze znaczy w portfolio (w przeciwieństwie do ulotki firmy pana zbysia z końca ulicy)
Addie said,
December 1, 2009 @ 10:07
@Neonowy Pies – respect
@autor – wydaje mi się, że chciałeś połączyć diagnozę stanu z krytyką jego przyczyn. Diagnoza trafna, krytyka imho chybiona. Jeśli rynek jest popsuty, no to jest, i już. Albo szukasz sobie niszy, albo zmieniasz branżę. Byłem kiedyś doradcą finansowym – teraz wstyd się do tego przyznać, po tym jak doradcami finansowymi mienili się szczyle bez wykształcenia i doświadczenia, na prowizji od firm których produkty finansowe mieli wciskać, i którzy doprowadzili wiele osób do błędnych decyzji, strat, kłopotów.
Myślę, że z czasem rynek się ustabilizuje, posegmentuje, wzrośnie poziom świadomości wśród klientów. Ale to zależy dużo od poziomu świadomości samych fotografików – świadomości dziedziny, którą się zajmują.
A.Mason said,
December 9, 2009 @ 14:38
Pozwolilem sobie napisac swego rodzaju kontrodpowiedz:
http://www.blog.mason.org.pl/2009.12.09/227/amason_o-fotografowaniu-za-frajer
Archie said,
December 9, 2009 @ 15:10
No patrz a ja myslalem, ze to juz stary post i nikt wiecej tego nie czyta:] Tak czy inaczej Twoj tekst jest sensowny ale zbyt dlugi. Pozdrowienia!
A.Mason said,
December 9, 2009 @ 15:13
Za dlugi??? Wycialem z niego i tak polowe pierwotnej tresci. To przeciez niewiele ponad 5 tysiecy znakow – dwie strony maszynopisu ;-D
Krzysztof said,
December 19, 2009 @ 16:53
Ilu z Was,mowa o komentujących,może nazwać siebie profesjonalistą w dziedzinie fotografii?95% pstrykaczy weselno-imprezowo-studyjnych to czysta amatarko,która jest samozwańcami,no garstka ukończyła jakieś kursy fotografii.Zdarzają się utalentowane rodzynki.Powyższy artykuł to wycie wilka do księżyca.
Fotografuję amatorsko,lubię to i kasy za to nie biorę.Jednak mam zakład usługowy,wykształciłem się w zawodzie,wyrobiłem sobie markę w mieście i czuję się mistrzem w tym co robię.Uczciwie zarabiam.
Archie said,
December 19, 2009 @ 17:58
Krzysztofie – skoro tak to czy możesz pokazać swoje prace czy stronę?
A.Mason said,
December 20, 2009 @ 21:15
Także jestem ciekawy prac pana Krzysztofa. Dobrych zdjec nigdy malo.
Krzysztof Serafiński said,
December 28, 2009 @ 17:26
Krzysztofie, mój drogi imienniku… w tym tekście mowa jest o fotografach którzy mają jakiś dorobek i ich warsztat jest powtarzalny. Nie trzeba kończyć kursów by stać się dobry w takiej dziedzinie sztuki jaką jest fotografia, to nie jazda koparką gdzie kurs jest potrzebny bo inaczej zrobisz komuś krzywdę. Założenie jest takie że do profesjonalisty nie odezwie się firma ze zleceniem. Skoro się odzywa to znaczy że jego prace się nadają do jakiś celów…skoro się nie nadają to czemu sami sobie ich nie zrobią – jaki to problem kupić kompakt i “pstryknąć kilka fot”. Więc wracając do punktu wyjścia, jeśli zgłaszają się do profesjonalisty to czemu chcą go wydymać ??!!
teracotta said,
January 2, 2010 @ 14:47
Apropos “biedaków których nie stać’
Sytuacja z mojej już (od 31 grudnia począwszy) expracy, która skądinąd była powodem nieprzedłużenia umowy, której ja nie miałam zamiaru podpisywać (nawet gdyby była)
Jakiś czas temu ruszył projekt przygotowania jubileuszowego albumu. No więc potrzebne zdjęcia, wg. “spisu treści”.
Fakt – wiele zdjęć z archiwum zwyczajnie się nie nadawało jakościowo – efekt robienia zdjęć przez pracowników (bez doświadczenia), zwykłą cyfrową małpką z (co widać na późniejszych fotkach) zarysowaną zębem czasu matrycą. Te z analogów udało się jeszcze ładnie zeskanować, ale to, że zabrakło profesjonalnego fotografa wyszło niczym szydło z worka, łącznie z myślą, że są rzeczy, na których nie powinno się oszczędzać, zwłaszcza jeśli firmę stać. Myśl okazała się bardzo ulotna i szybko odfrunęła w zapomnienie, zamiast pozostać ku przestrodze na przyszłość.
We wspomnianym albumie miało się znaleźć kilka moich zdjęć. Skoro tak, to może chociaż copyright? Odpowiedź – “My nie zamierzamy NIKOGO promować, a to pójdzie w ŚWIAT – skonsultujemy z prawnikiem czy tak powinno być”.. po konsultacji wyszło, że miałam rację (po czym zostałam zrugana za to, że nie powiedziałam tego wcześniej, a zapewne nie zrobiłam tego, bo chciałam “wyciągnąć” kasę- no ale czy to moja broszka, ta cała otoczka prawna, czy publikującego?)..
, który dorzuciłam do wiadomości.. no i zdziwienie, że takie stawki są! Dodam, że w tym momencie byłam tak zdegustowana innymi rzeczami dziejącymi się w firmie, że zupełnie mi nie zależało ani na kasie, ani na publikacji zdjęć za free bez copyrightu (no bo z jakiej racji?). Oczywiście zrezygnowano z mojej oferty (która opiewała na niecałe 700 pln) i zlecono wykonanie podobnych koleżance z działu PR, małpką.. zaczęły się konsultacje, co i jak ustawić, czytanie instrukcji i nagle się okazało, że zrobienie dobrego ujęcia to nie takie hop-siup, wrzucenie zdjęcia do jakiegokolwiek programu do grafiki i kliknięcie magicznego przycisku pt. “zrób-tak-żeby-było-dobrze”. W rezultacie coś, co miało być reprezentacyjnym “albumem” przypomina finalnie folder reklamowy w sztywnej oprawie – również dlatego, że niektórych zdjęć nie było jak zdublować.
..copyright na ostatniej stronie (do którego mało kto zagląda) był za wysoką stawką. Zostałam zatem poproszona o wycenę zdjęć.. więc wyceniłam – wg cennika ZPAFu
Ogólnie “prawdą” przyjętą przez “górę” było to, że interesuję się fotografią, mam aparat z dodatkami, więc to oni robią mi przysługę, że mogę dla nich zrobić zdjęcia i wręcz chyba powinnam być wdzięczna, że mam taką okazję (być może nawet dopłacić, kto wie?)
taaa..
..jak w pewnym momencie grzecznie powiedziałam “nie” uznano, że mam – tu cytat dosłowny – “takiego diabełka na ramieniu, dzięki któremu całe dobre wrażenie całego roku pracy pryska jak mydlana bańka”.. ale ja jakoś w zakresie moich obowiązków nie miałam funkcji nadwornego fotografa, więc WTF?
Dla kontrastu zdarzenie sprzed kilku dni – napisała do mnie dziewczyna, która właśnie jest w trakcie robienia strony www na zlecenie.. poprosiła o możliwość wykorzystania zdjęcia.. po krótkiej korespondencji okazało się, ze to jej pierwszy projekt, za który dostanie symboliczne 100 PLN, zatem nie stać jej, żeby zapłacić.. doszłyśmy do kompromisu – ona wykorzysta kilka moich zdjęć, w zamian zrobi mi stronę www
Umowa stoi i okazuje się, że ktoś, kto bogaty nie jest i w DE mu się nie poprzewracało, ma więcej klasy niż ci z góry łańcucha pokarmowego
Ale może to fakt, że jej nic nie zostało “dane odgórnie” i wie, że za “uścisk ręki prezesa” kredytu w banku nie dadzą i paliwa na stacji też nie naleją
Dodatkowo wszystkie rozmowy dot. wynajmu fotografów na różne ważne okazje rozbijały się wyłącznie o stawki. No bo czemu ktoś chce tyle kasy za zdjęcia,”za dwie stówy nie można zrobić, to taka filozofia wielka?”.. i nie można było przetłumaczyć, że sprzęt kosztuje, że musi fotograf dojechać, że to stawka za 3 osoby, obróbkę itp. Któregoś razu wyrwało mi się “to pani sama zrobi”, na co usłyszałam kwintesencję tematu “ale ja nie umiem”.
Skoro czegoś nie potrafię – idę do specjalisty. Wybieram takiego na jakiego mnie stać, a jak ktoś jest w czymś zajeb.. – a mi zależy na zajeb.. efekcie – to skrobię ostatnie grosze i go angażuję.. ale jednocześnie – wymagam.. niezależnie, czy jest to fotograf, stolarz czy murarz.. jak ktoś robi coś za friko, to jaką mam podstawę do tego, żeby robił to na poziomie? żadną
w dodatku zgłaszając jakieś wymaganie można ostatecznie usłyszeć “to ja to pier…, idę do domu, sam sobie zrób”
czy też “kolega”, który zaprasza na ślub, bo liczy, że skoro robisz zdjęcia ślubne, to może podarujesz sesję w prezencie, tym bardziej, jak okrasi wszystko dobrze spreparowaną wazeliną, licząc, ze pod jej działaniem się rozpuścisz i zgodzisz
Jeśli sami siebie nie cenimy (i własnego czasu) – inni też nie będą. To banał, a jednocześnie prawda najprawdziwsza tłuczona do głów pracownikom we wszystkich firmach podczas szkoleń z zakresu organizacji czasu pracy na przykład.
Robiąc cokolwiek za nic (nie tylko zdjęcia), nagle można się obudzić z ręką w nocniku.. “a Kowalski mówił, że ty za darmo robisz. Jemu zrobiłeś za darmo, a ode mnie chcesz kasę?”. To, na ile się cenimy, jest już osobistą sprawą, bardzo względną. Każdy gest z naszej strony może być nadużyty przez jednostki szukające jak by tu zaoszczędzić na “jeleniu”, niezależnie, czy będzie to bogaty przemysłowiec
Parafrazując pewien cytat: Fotograf może być tani, dobry i szybki – ale możesz wybrać tylko dwie z wymienionych cech
W nowym roku wszystkim profesjonalnym, mniej profesjonalnym oraz amatorom – w dowolnej dziedzinie – życzę jak najmniej propozycji współpracy od cierpiących na chcęzadarmozę
Archie said,
January 2, 2010 @ 15:27
nic nie blokuje – czekalo w moderacji ;]
teracotta said,
January 3, 2010 @ 19:56
i jeszcze sprytna koszulka antychcęzadarmozowa
http://www.joemonster.org/i/ap/great_t_shirts_for_web_devs_and_designers_20.jpg
Krzysztof Winciorek said,
January 11, 2010 @ 1:27
Takie dyskusje nie powinny cichnąć zbyt szybko.
Jako człowiek, który w temacie fotografii i rozwoju w jej obrębie
siedzi już kilka ładnych lat miałem oczywiście sytuacje, o których mowa powyżej. Widzę, że człowiek (zleceniodawca) w swoim fachu “menedżerowania” wyksztalcony w kraju w którym ponoć wygląda to “normalnie”, czyli w USA, w Polsce myśli po polsku.
Robiłem kiedyś kalendarz dla jednego z najlepszych i bardziej znanych salonów samochodowych bardzo znanej marki. Do pierwszej edycji kalendarza zostałem wybrany na drodze jakiegoś wyimaginowanego konkursu. Zapłatą była wycieczką do ciepłych krajów dla dwóch osób. Zgodziłem się. W następnym roku zostałem poproszony wykonanie zdjęć do następnej edycji kalendarza. Tym razem za gotówkę. Podczas wcześniejszych rozmów z “menadżerem” tejże firmy, dałem jasno do zrozumienia ile to tak naprawdę kosztuje i jak to wygląda w wielkim świecie,
znajdując wielkie zrozumienie u tegoż delikwenta. Kiedy doszło do spotkania i rozmowy o moich oczekiwaniach finansowych po usłyszeniu mojej ceny jegomość zaczerwienił się, podrapał po swojej łysej glacy mówiąć, że nie może wydać na ten cel więcej niż tyle ile wydał na moją dwuosobową wycieczkę w zeszłym roku. Pierwszą kwotę za którą zrobiłbym to
z wielką chęcią podałem na tyle adekwatną do zlecenia, kiedy nawet po odjęciu o 50% do której doszliśmy nie byłoby źle. Następnie zastrzegłem, że poniżej niej już nie zejdę.Kiedy usłyszałem,że tak nie da rady bo nie mam “nazwiska”, uśmiechnąłem się, podałem dłoń i pożegnawszy się powiedziałem, że kiedy będą mieli coś adekwatnego do mojego nazwiska niech sie odezwą. Na koniec usłyszałem jeszcze, że zrobi im to
ich fotograf z drukarni. Widziałem efekty tej współpracy. Gdybym miał na tyle dużo pieniędzy żeby móc jeździć autem z w/w salonu i dostałbym od nich ten kalendarz w prezencie jako stały klient, bedąc świadomym, inteligentnym człowiekiem, zmieniłbym stajnię.
Jak firma tego kalibru może sobie pozwolić na robienie takiego chłamu reklamowego?
Jak taki człowiek, który się tym zajmuje może pracować w takiej firmie?
Nie żalę się. Jedynie zadziwiam i zadaje pytania.
Pozdrawiam wielce.
Marek said,
January 16, 2010 @ 16:32
Samo życie, tak cudowny artykuł że doklejam info jakie mi przysłała modelka z informacją ile bierze za pozowanie.
Witam
Wzrost 181
Biust 87
Talia 61
Biodra 89
Włosy ciemny blond
Oczy turkus z mlekiem
ubrania 36/38
buty 40
wiek 25 lat ( bardzo młoda cera i zadbane ciało)
25 lat to dużo ale nigdy w moim życiu nie wyglądałam lepiej:)
stawka za pozowanie zalezy od zakresu pozowania, czasu i publikacji
edytorial 200 zl za sesje
Okładka renomowanego magazynu 0 zl,
Okładka pisma średniej półki 200 zl za sesje
Magazyn erotyczny typu playboy w Polsce od 700 zl za sesje w gorę
Katalog ubrań, biżuteria , futera etc 150 – 250zl za godzinę w zależności od marki
Katalog bielizny 200- 300zl za godzinę
Katalog bielizny erotycznej 300zł za godzinę
Kalendarz od 2000 zl za sesje w gore
Bank zdjec 600 zl za sesje w gorę
Zdjecia artystyczne i niekomercyjne i kade inne pomysły 100zl za godzinę
pozakazy mody od 300 zl za pokaz
Bilbordy do negocjacji
Wszystkie podane ceny do negocjacji ( im więcej godzin pracy tym niższe stawki za godzinę)
Powyższe dane dotyczą realiów Polskich za granicą jest drożej. No i dziękuję z góry tym co to chcą za DARMO. Trzeba się cenić.
Archie said,
January 16, 2010 @ 16:56
Hmm rozumiem tylko czemu Okładka renomowanego magazynu jest za darmo skoro TO WŁAŚNIE TE MAGAZYNY są docelowym rynkiem i one powinny płacić? ;]
Marek said,
January 17, 2010 @ 11:12
Firma: NetCam s.c Poznań
Opis stanowiska pracy
Poszukujemy fotografa do robienia zdjęć na imprezach w klubie Ekwador w Manieczkach. Praca wieczorami i nocą. Wymagany własny sprzęt i umiejętność obróbki zdjęć (należy je przesłać do firmy przez internet). Płacimy 1 zł brutto za zdjęcie.
Informacje dodatkowe
Wykształcenie: Średnie ogólnokształcące
Minimalne doświadczenie: Od 3 do 5 lat
Miejsce zamieszkania: Polska
Pozwolenie na pracę: Polska
Kolejna firma dla IDIOTÓW co chcą pracować za 1zł od pliku
Adam Kołakowski said,
January 17, 2010 @ 20:58
Brawo i amen, tylko na początku żeby zdobyć klientów trzeba trochę darmo porobić, żeby mieć z czym się pokazać
Za to lepiej pójść w bezcieniową i fotografować wódę i czekoladki
tacy zawsze mają kasę na fotografa
lolek said,
January 18, 2010 @ 11:06
Fotografia zeszła na psy, zawód fotografa znajduje się w 10-tce najgorszych jobów wg CNN-Money. Można doszukiwać się przyczyn tego stanu ale to ma drugorzędne znaczenie. Faktem jest że tak się dzieje i nie wiele można na to poradzić,... tzn. można: mam do sprzedania kompletne wyposażenie studia foto, duży profesjonalny stół bezcieniowy, oświetlenie hensel studiotechnik i trochę osprzętu i świateł made in china… czas zmienić konie
lolek said,
January 18, 2010 @ 11:22
Adam, tak mówisz, niby logiczne ale powiedz mi ile tak można ? kiedy jest granica że już nie robię za darmo – trzeci rok tak prowadziłem studio, każdy klient miał być odskocznią i kamyczkiem do portfolio i dlatego miał bezkonkurencyjną stawkę. Aż okazało się że już nie ma z czego dokładać do prowadzenia interesu a klienci przyzwyczajeni do zaniżonych cen po prostu poszli szukać innego jelenia, gdyż realne stawki były dla nich nie do przyjęcia.
Prawda jest smutna będzie jeszcze gorzej. Część przetrwa, tych przyklejonych do agencji i innych firm, tych dla których fotografia nie stanowi głównego źródła dochodu lub są na etacie – natomiast pomysł na samodzielne atelier fotograficzne uważam za wyjątkowo ryzykowny w tych czasach i odradzam.
Krzysztofie, właśnie dzięki takim managerom mamy jak mamy, – jaki kraj, jacy ludzie takie kalendarze i zlecenia ….
Też się nie żalę, po prostu przyglądam się i stwierdzam fakty, – może i jest mi trochę szkoda że nie udało się zrealizować zamierzeń związanych z rozwojem studia, prawdziwego, produktowego ze świadomością stosowanego oświetlenia, pełnym oprofilowaniem i kalibracją sprzętową z mocnym teamem ludzkim… ale niestety czasem jest tak że trzeba w porę się wycofać i zająć czymś innym, na szczęście mam tę możliwość że jest czym.
Marek said,
January 18, 2010 @ 18:26
To może z innej beczki. Mam Kolegę, przyjaciela który robił jakiś czas zdjęcia w szarej strefie, czyli tak jak większość. Od jakiegoś czasu gdzieś od 7 miesięcy prowadzi własną działalność z funduszu EFS. Ma swoje stawki i czasem minimalnie je zaniża. Ale konkurencja bierze za ślub i wesele 2Kzł za sesje plenerową od 0,8K do 1Kzł niektórzy biorą 3,5 do 5K. I tu zaczyna się cyrk, robi dobre foty, wielu z którymi się zna biorą 1,8 – 2K za zlecenie, ale czy biorą czy tylko się chwalą? Klient słysząc cenę 2K szuka taniej, I sam się spotkałem z tym ze byłem z kumplem na spotkaniu z klientami i że padła kwota 1,6K i oni że cacy że super ale mają kogoś kto zrobi im za 1,2 i jeżeli Pan fotograf obniży o dwie paczki to się zdecydują. A idźcie w p…..u . Lepiej w domu siedzieć niż tyrać za gówniany grosz. A ZUS 800zł i ma być podobno wyższy? No i to wszystko.
Bartek said,
January 18, 2010 @ 18:31
Przeglądając strony natknąłem się na taką stronkę: http://kzietek.ovh.org/gallery.html i zastanawiam się jak można tak spierdolić klientowi zdjęcia i jeszcze się reklamować w sieci
cam_man said,
January 18, 2010 @ 21:47
a i jeszcze coś dla porównania, kolega robi filmy, – nie weselne, ale takie o rurociągach, kamera jedzie sobie po rurze i tyle w temacie “akcji” bierze za to coś koło 10 zeta od metra rury, jak się postara to zrobi 1 km dziennie…. ja nie zarabiam więcej niż 10% tego co on za dzień zdjęciowy a do tego mam masę pracy przed i po tym dniu, wymagania że takie czy srakie światło, kolory kadry etc… .... może po prostu to co robimy jest nikomu niepotrzebne ?
Sebastian Frost said,
January 21, 2010 @ 12:07
“Przeglądając strony natknąłem się na taką stronkę: http://kzietek.ovh.org/gallery.html i zastanawiam się jak można tak spierdolić klientowi zdjęcia i jeszcze się reklamować w sieci” – mialo byc tanio to jest tanio.
P.s. Bardzo trafny artykul.
Marek Bodzioch said,
January 22, 2010 @ 13:44
Stary, KRÓTKO: jesteś moim IDOLEM…!! Artykuł posyłam dalej i dalej i dalej. Może pomniejszy on tysiące fotofrajerów.
BASIA said,
January 24, 2010 @ 23:59
http://www.maxmodels.pl/lyre.html
takie fotografki psuja Wam cała robotę
lolek said,
January 26, 2010 @ 13:56
Basia masz na myśli ….”fotografki” ? to co te panie uskuteczniaja to jakaś błazenada jest
Wer said,
February 3, 2010 @ 17:07
Ostatnio zaczepił mnie jakiś koleś z pytaniem czy robię zdjęcia erotyczne, chciał, żeby sfotografować jego żonę. Jako, że jestem amatorem i żyję z czego innego powiedziałem 200 zł za 5 zdjęć. To stwierdził, że za drogo. Pewnie poszuka kogoś kto mu pstryknie za sam widok żony kompaktem.
Robert said,
February 3, 2010 @ 22:59
Jakiś czas temu dostałem maila z zapytaniem o dłuższą współpracę (osoba przedstawiała się za przedstawiciela dużego banku twarzy), pod warunkiem wykonania kilku pierwszych sesji za darmo.
Google to mój przyjaciel, okazało się (po adresie email z którego pisano) iż, ‘przedstawiciel’ był pracownikiem/właścicielem agencji towarzyskiej z okolicy… po podaniu stawek nigdy nie dostałem odpowiedzi.
Przed chwilą link poszedł na forum canon-board.info.