Po operacyjny odpoczynek

Posted by sokol | Posted in Siostra | Posted on 03-07-2009

Witamy ponownie po lekkiej przerwie. Nic sie ciekawego nie dzialo, wiec nie bylo co wrzucac. W sumie nadal nic sie nie dzieje oprocz tego, ze mielismy przemile odwiedziny z wielkim bukietem (na zdjeciu) Polakow, ktorzy rowniez tutaj przebywaja na leczeniu (Magda i jej maz Miachal oraz Daria tlumaczka). Moze pozniej uda mi sie ich zlapac na wspolnym zdjeciu:).
Iza czuje sie coraz lepiej mimo, ze wywalilo jej lewy bok brzucha (w koncu ma niezly kawal kostki lodu w brzuchu:). Wziela sie za gotowanie heh tzn, ze chyba raczej wszystko OK:).
Pozdrawiamy Iza i Rafal



edit:
Hehe.. wracam i zastaje taka sytuacje.. musialem zrobic zdjecie:)




I pogoda nam sie zrobila “barowa” chociaz na zew. z 35C i strasznie wilgotno;)

ps. dzis na obiad bylo “leczo”.. na polskich parowkach (jeszcze jedna paczka berlinek mi sie ostala na szczescie:)

Serial “Zamrazanie” s02e01 ;)

Posted by sokol | Posted in Siostra | Posted on 01-07-2009

Pare slow od Izuli i obiecana szersza retrospekcja z wczorajszej operacji.

KOchani
dziekuje za tak wielkta wiare we mnie i moje sily.Co do mojego braciszka , mojej podpory to nie dalabym rady bez Niego , zawsze moglam na Niego liczyc a teraz tymbardziej gdy jest ze mna w tak trudnych chwilach.To prawda rodzice nauczyli nas milosci i dobrze wychowali za co im dziekuje slicznie.
Wczorajszy dzien byl nieco trudny,choc zachowywalam spokuj i muzyka podczas operacji przenosila gdzies daleko od tego co sie dzialo to pod koniec lzy zaczely padac jak grochy i zaczelam odczuwac bol jakby ktos mocno mnie poturbowal.Po paru zastrzykach,seansie filmowym z pobytu u mojego szkrabika (co podzialalo najbardziej przeciwbolowo:) i przespanej nocy czuje sie duzo lepiej i juz nie moge doczekac by dalej niszczyc raczysko.
Dziekuje za dobre mysli i przesylanie pozytywnej energi

pozdrawiam,
Izabela


























(jak znajde chwile to opisze niektore zdjecia)

Tianjin part II

Posted by sokol | Posted in Siostra | Posted on 26-06-2009

30.06.2009
I jednak miala dzis pierwsza operacje mrozenia. Zamrozili jej doszczetnie przerzut, ktory miala w lewej czesci podbrzusza. Calosc trwala od okolo godziny 18nastej do 21wszej czasu Chinskiego. Iza cala operacje zniosla bardzo, bardzo dzielnie lezac jak kloda nie ruchomo. Niestety pod koniec sil i pozytywnej energi zaczelo Jej brakowac. Po wyjeciu tych “szpikulcow do lodu” zaczelo Ja strasznie ale to strasznie bolec i ten bol utrzymywal sie przez okolo 2h:(. Dopiero gdy zaczela przez lzy ogladac nagrania swojego malego brzdaca w komputerze to bol, ktory jej silnie towarzyszyl zaczal ustepowac a na twarzy zagoscil dawny usmiech:).
Aktualnie mamy u siebie 1:30am wiec w koncu postaramy sie zasnac, tzn Iza sie postara bo mi sen przychodzi bardzo latwo;) (na szybkiego wrzuce pare zdjec a jutro postaram sie dorzucic wiecej)





ps. jutro moze rowniez skladniej to opisze;)

29.06.2009
Iza juz po wizycie lekarzy. Prawdopodobnie jutro rozpoczna mrozenie przerzutow w w prawej czesci brzucha badz plucach (6). Glowny guz przy kregoslupie sie nadal zmniejsza z czego lekarze sa oczywiscie bardzo zadowoleni. Niestety guz w lewej czesci brzucha nieznacznie sie powiekszyl i byc moze od razu z plucami zamroza i tego “drania”. Nie wiemy jeszcze, czy bedzie Iza pod narkoza czy tylko znieczuleniu miejscowym – Iza wolala by zdecydowanie jednak to pierwsze:)
Pozdrawiamy





28.06.2009
Pierwszy Izy spacer .. dlugi spacer bo chyba przeszla z 2km. Oczywiscie z przystankami i chyba troszke przesadzilismy bo ledwo mloda doszla do szpitala:) Jutro wrzuce zdjecia z ulicy..

Typowe zdjecie “z misiem” (w roli misia z Zakopanego – Izabela:),tym razem na prosbe pan, ktore maja pokoj obok naszego – dzien wczesniej przyniosly Izie wieeelki kosz swiezych kwiatow – bardzo mile – w sumie jak kazdy Chinczyk.

Spacer Mode On

Podczas odpoczynku i na przegladzie chinszczyzny


Ja by Izabela:) – arbuz 6 julkow.. i 1 cytryna gratis oraz sporo fotek lokalsow za free:)


ok czas spac bo tu juz 2.34 am :| branoc

26.06.2009

Przybylismy do miejsca docelowego wczoraj w godzinach popoludniowych. Sam lot dla Izy przebiegl spokojnie a co najwazniejsze bez bolu. Zegnala nas w Monachium iscie jesienna aura a natomiast w Pekinie przywitala istna sauna.. 42 C.
Prawdopodobnie przywiezlismy Chinczykom pogode z europy, bo sie wlasnie za oknem zachmurzylo i zaczelo blyskac w oddali, wiec za jakis czas zacznie pewnie mocno padac.. prawie jak w Polandii przed wylotem:) (chociaz nie ma sie z czego cieszyc bo tu powietrze stanie sie jeszcze bardziej wilgotne)

Iza czuje sie dobrze i odsypia dzisiejszy pierwszy “maly” zabieg. Rano pobrali jej krew, pozniej obwozili wozkiem na rozne EKG, CTU, KGB, FBI i inne dziwne nazwy:) Prawdopodobnie w poniedzialek zapadnie decyzja od czego zaczac kolejny etap terapii.

Zapewnie niektorych z Was bardzo ciekawi co tu sie na miejscu “wyprawia” wiec wrzucam pare zdjec, ktore udalo mi dzis sie zrobic. (niektore moga byc drastyczne, szczegolnie stoliczek po zabiegu wklucia centralnego, ktore mimo bolu Iza zniosla bardzoooo dzielnie;)


Iza gotuje:)

Zabieg





i ostatnie dla Tych co juz zjedli;)

Pozdrawiamy
Iza i brat