Napisz do Zuzanki Dodaj stronke do ulubionych :) Poleć nas znajomym
Dzisiaj   jest 

 


  Historia-spis treści

CZMP







Kilka dni później zaczęły się konsultacje z doc. Kaminskim dotyczące mojego zabiegu. Rekonstrukcja samego przełyczku, polegała na zrobieniu wstawki z jelita cienkiego. Była łączona w dwóch punktach, górnym i dolnym. Z opisu doc. Kamińskiego wyglądało to, bardzo skomplikowanie i on sam mówił, że czasami zdarzają się komplikacje.
Nadszedł dzień operacji. Mamusia była bardzo zdenerwowana, nie wiedziała biedulka, co ma ze sobą zrobić. Gdy mnie zabrali na sale operacyjną, chodziła z kąta w kąt i modliła się w duchu, aby wszystko się udało. Tatuś był w tym czasie w Kanadzie. On również bardzo to przezywał. W ogóle nie mógł wysiedzieć na statku. Cały czas dzwonił do mamusi i pytał się o mnie. Ale niewiele miała mu do powiedzenia, bo sama nic nie wiedziała. Po kilku godzinach, wyszedł lekarz i oznajmił, że niestety przeszczep z jelita cienkiego się nie "przyjął" i podejmą się rekonstrukcji z jelita grubego. Po następnych kilku godzinach napięcia i stresu mamusia się załamała i zaczęła płakać. Dobrze, że w tym czasie przyjechała do niej ciocia Renatka, jej siostra. Ona również była przerażona tym wszystkich, ale starała się podtrzymywać Iwcie na duchu. Tatuś, gdy dowiedział się o komplikacjach zostawił prace, przebrał się i ruszył przed siebie. Godzinami snuł się ulicami St. John‘s i prosił Boga o szczęśliwe zakończenie operacji.
Czasami i do mnie szczęście się uśmiecha. Przeszczep z jelita grubego, przyjął się. Sama operacja trwała 12 godzin i zakończyła się sukcesem. Radości nie było końca. Wszyscy się cieszyli, rodzina, znajomi, przyjaciele. O tacie, to już nie będę pisała, wiadomo, szajba:) Późniejsze zdjęcia RTG, tylko potwierdziły profesjonalizm zespołu doc. Kamińskiego. Nie było żadnych nieszczelności w przełyczku!!!:) Po tygodniu pierwszy raz w moim życiu... PIŁAM! Już wkrótce miałam się przekonać, jaką jedzenie może sprawiać przyjemność i jak bardzo smakuje.:) Mamusia wie coś na ten temat:))))). Uwielbia jedzonko:)))))). Po dwóch tygodniach wróciliśmy do domu. Mamusia dokarmiała mnie jeszcze przez gastrostomie, bo nie za bardzo radziłam sobie z jedzeniem. Ale to był już drobiazg w porównaniu z tym, co było wcześniej. W końcu pozbyłam się sondy, bo teraz ślinka mogła swobodnie spływać do mojego brzuszka. Z domu zniknęło sporo medykamentów i sprzętu medycznego. Po prostu, nie były mi już potrzebne:). Powoli przyzwyczajałam się do życia w domu :).