Napisz do Zuzanki Dodaj stronke do ulubionych :) Poleć nas znajomym
Dzisiaj   jest 

 


  Historia-spis treści

CZMP









Cała rodzina bardzo to przeżyła, babcia Genia, ciocia Renatka z wujkiem Tomciem no i babcia Emilka z Tadziem. Po pewnym czasie wszyscy pogodzili się z faktem, że czeka mnie operacja, zaraz po narodzeniu. Najważniejszą sprawą było, abym jak najszybciej przyszła na świat. Tatuś miał jechać do pracy, trzy dni po planowanej dacie porodu. Dlatego tak bardzo zależało mojej rodzince na czasie. Ostro dawałam się we znaki mamie. Przez mój niedrożny przełyk nie mogłam połykać wód płodowych, przez to mamusia miała wielowodzie . Wyglądała tak, jakby połknęła ogromny balon, co bardzo utrudniało jej poruszanie się. Tatko natomiast, co wieczór głaskał mamusi brzuszek, opowiadał mi wierszyki, śpiewał piosenki i rozmawiał ze mną, to było cool!!!:))
Zbliżała się już data mojego przyjścia na świat. Tatuś koniecznie chciał mnie zobaczyć przed wyjazdem. Postanowili z mamusią, że pomogą mi przyjść na świat troszkę szybciej. Oczywiście, tata chciał być cały czas z mamą. Po przybyciu do szpitala, wypełnił odpowiednie formularze, zapłacił i mógł jej towarzyszyć podczas porodu.
No i zaczęło się! Na początek zaaplikowali mamusi zastrzyk na wywołanie porodu, ale to nie ze mną, te numery Bruner. He,he,he. Nie dałam się. Zaczęły się jednak problemy, ponieważ akcja mojego serduszka, niebezpiecznie zaczęła spadać do 60 uderzeń na minutę. Szef kliniki zadecydował, że wyciągną mnie stamtąd "siłą" i rozwiążą poród, cesarskim cięciem. Niestety, tatuś nie mógł być już z nami. Mamusia chcąc być cały czas przytomna, zdecydowała się na znieczulenie dolędźwiowe. Po kilkudziesięciu minutach było już po wszystkim.
OTO PRZYSZŁAM NA ŚWIAT!!! Brrrrr, ale tam było zimno. Lekarze mieli raczej morowe nastroje. Mamusia dowiedziała się o tym pierwsza, ale była pod wpływem środków znieczulających, więc nie wiele do niej docierało. Natomiast tata hmm..., tatuś nie mógł uwierzyć że jego obawy się potwierdziły. Cóż moi mili, prawda jest taka. Urodziłam się z ZESPOŁEM DOWNA. To był szok dla wszystkich: rodziny, znajomych, przyjaciół. Tatuś pierwszy wziął mnie na ręce i przytulił. Cały był roztrzęsiony i ciągle powtarzał, że mnie bardzo kocha. Sfilmował mnie kamerą video, gdy byłam „OION-nie” specjalnie dla mamusi. Chciała mnie zobaczyć, ale nie mogła, bo leżała na sali pooperacyjnej. No właśnie, mamusia. Moja kochana mamusia, była załamana psychicznie, płakała, płakała i płakała. Tak bardzo było mi jej żal i tak bardzo chciałam się do niej przytulić, ale na to musiałam jeszcze długo poczekać.