Napisz do Zuzanki Dodaj stronke do ulubionych :) Poleć nas znajomym
Dzisiaj   jest 

 


  Historia-spis treści

CZMP






Nadszedł dzień 18 września. Data moich pierwszych urodzin. Rodzice zorganizowali nie lada imprezę. Cały dom, był pełen gości, a ja robiłam znowu za gwiazdę wieczoru:))). Balony, serpentyny, prezenty, życzenia, buziaki. Każdy chciał, abym siedziała u niego na kolanach:). Jest taki zwyczaj, że w dniu pierwszych urodzin dziecka, rodzice kładą przed nim różne przedmioty. Wybrana rzecz ma określać, co czeka mnie w przyszłości. He,he,he. Dorośli ludzie, a w takie rzeczy wierzą;) Od samego poczęcia lubiłam się psocić. Tym razem, było tak samo i wybrałam... Tacę, na której wszystko przyniesiono:). Goście gromko się roześmiali, a ja byłam dumna z siebie, że udał mi się kawał:))). To były fajne chwile:) Rodzina i przyjaciele siedzieli jeszcze długo, a ja musiałam się z nimi pożegnać, gdyż zbliżała się godzina mojego snu. Zaczynałam drugi rok mojego życia.




Cały czas przeszkadzała mi sonda. Tatuś chciał się dowiedzieć, co czuje, gdy wkładają mi ją przez nosek. Włożył ją sobie całą, do samego żołądka. Ja byłam już przyzwyczajona, w końcu miałam ją od urodzenia, ale tata nie najlepiej to zniósł.
W szpitalu, kolejne badania przełyku wykazały, że dotychczasowe wydłużanie nie przyniosło żadnych efektów. Ostatecznym rozwiązaniem miała być operacja. Gdańscy chirurdzy nie chcieli się podjąć, tak skomplikowanego zabiegu. Doradzali, aby jechać do warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Przygotowania trwały miesiącami. Jesienią musiałyśmy znowu pożegnać się z naszym marynarzem:(. Zdążył tylko wejść na statek i wyjść w morze, a mamusia dostała wiadomość, że wszystko jest załatwione i możemy jechać do Warszawy. Co za pech! Dosłownie, kilka godzin wcześniej i tatuś nigdzie by się nie ruszył. A tak, szkoda mówić, zostałyśmy same. Tatko też był zmartwiony, gdy się o tym dowiedział. Mamusia spakowała wszystko, co było nam potrzebne i karetką pojechałyśmy do C.Z.D.
Po przyjeździe trafiliśmy na oddział, gdzie miałam być przygotowana do zabiegu. Znowu zaczęły się badania, pobieranie krwi, wenflony, leki. Mamusia cały czas była przy mnie, nawet w nocy. Spała na zdezelowanym leżaku i nie odstępowała mnie na krok. Mijały tygodnie, a ja nie mogłam być jeszcze operowana. Ciągle wykrywano u mnie jakieś bakterie. To wynik moich dotychczasowych pobytów w szpitalach. Pewnego dnia zjawili się u nas goście. Przyjechały babcie i ciocia Renatka z wujkiem Tomkiem. Mamusia bardzo się z tej wizyty ucieszyła. Zobaczyła swoich bliskich i miała w końcu kilka godzin wytchnienia, bo babcie nie odstępowały mnie na krok;). Poza tym rodzinka nawiozła różnych pyszności i mogliśmy sobie zrobić nie lada ucztę:).